Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
środa, 15 lutego 2017

 

 

Szydło czuła się rzeczywiście bardzo dobrze, zderzenie z drzewem nie wywołało żadnych urazów, ale konsylium lekarskie, składające się zasadniczo z lekarzy, nie miało sumienia jej wypuścić. Znany traumatolog, płk dr n. med. Przycień, sierżant Anielski, a w szczególności mjr lek. Kielak, specjalista od ran postrzałowych, uważali dalszą obserwację za niezbędną:

-- Jest niezdrowa, występuje u niej silna poranna poszarzałość, pogłębiającą się w godzinach wieczornych, traumatyczny uśmiech, kumulacja cellulitu w okolicach zarówno pobocznych jak i uprzednich, zamieranie artykulacji głosowej, podszytej jednakowoż wielokierunkową agresją, to wszystko wskazuje na długotrwałą traumę, proponuję tetrahydrolipstatin, 30 jednostek dożylnie, do ustąpienia objawów.

-- Tetrahydrolipstatin wywołuje biegunkę tłuszczową, podawany jest doustnie.

-- Dzięki czemu pacjentkę będzie można zatrzymać do wyjaśnienia problemu.

-- Wiadomo jaki jest problem, majorze doktorze Kielak, baba ma niewydruk orzeczenia, jest w stanie deliktu, zabija dzień w dzień własną matkę-ojczyznę dla poklasku poczwary.

Anielski podszedł do okna. Od Szmulcowizny leciała na Olszynkę krótka, jednowagonowa, jakby chirurgicznie przycięta kolejka średnicowa:

-- Wobec tego nauki medyczne nie są w stanie jej pomóc.

Mjr lek. Kielak poweselał, coś mu widocznie przyszło do głowy, ale Anielski przeciął wszelkie wątpliwości:

-- Pacjentka nie została przyjęta z powodu zaburzeń psychicznych, lecz z powodu urazu powypadkowego.

-- Wydaje się wam zatem zdrowa, sierżancie Anielski?

-- Nie jestem lekarzem, majorze Kielak.

21:45, balsamlomzynski
Link Komentarze (9) »
niedziela, 05 lutego 2017

 

Partia jątrząca osiągnęła taką wprawę w działaniach pozaprawnych, że o mało nie skończyło się okupacją Federacji Rosyjskiej.

Przyłączenie do Warszawy Wiązownej, Otwocka i Halinowa było tylko początkiem. Wkrótce sięgnięto po Mińsk i Sokołów, Siemiatycze i, o dziwo, Brześć, Kobryń i Baranowicze. Kiedy w Orszy pojawił się pan Zbyszek, a pod Lenino pani Beata, oko Putina zasnuło się mgłą, ale jeszcze się od Awidiwki ku Warszawie nie obróciło. W końcu, kiedy otwarto biuro poselskie PiSu w Smoleńsku, padło zupełnie naturalne pytanie:
-- A co wy towarzysze, sobie wyobrażacie?
-- Rozwiązujemy problem transportu wraku do Warszawy.

Śmiechom i żartom nie byłoby końca, gdyby nie to, że na Placu Czerwonym, w dzień niezwykle deszczowy, co jak się miało okazać, było częścią starannego planu, pojawił się Misiewicz. Kiedy zbliżył się do murów kremlowskich, podszedł doń Aleksiej Rubjeżnoj, niezwykle doświadczony oficer Dziewiątego Głównego Dyrektoriatu, tak zwanej Diewiatki, ale wejrzawszy w mętne oko asystenta Maciory, nie wiedzieć czemu zamarł i zasalutował. Deszcz wzmógł się, okrągłym obliczem Misiewicza spływał zimny, moskiewski deszcz, w mig roztopiły się serca nadbiegających żołnierzy pułku kremlowskiego, ktoś wyjął parasol, ktoś zagrał pierwsze, nieśmiałe dźwięki na wojskowej trąbce i wkrótce, w asyście orkiestry i pod parasolem, Misiewicz wkroczył na Kreml. Naturalnie, Putin zainteresował się triumfalnym wejściem pulchnego asystenta:
-- Kto eto ten grażdanin pułchoj?
-- On nie pułchoj, Władimir Władimirowicz, on smiazanyj towariszcza Swinomatki.
-- A kto eto towariszcz Swinomatka?
-- Eto Matiora, można skazat’, nasz czjełowiek w Gawanie.
-- Niet użje naszych ludziej w Gawanie.
-- Gawana w nastojaszczeje wremja s Łomianki graniczit

05:03, balsamlomzynski
Link Komentarze (9) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne