Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
wtorek, 20 października 2015

 

Szczerski

 

 

Nie czekając świtu, dwudziestego szóstego października, córka Kopacz, Katarzyna, spakowała rzeczy do sześdzięsięciosześciolitrowej, odpornej na ciosy i porzucanie walizki Eminent Move Air.
--Poczekaj do świąt, przecież od razu nas nie dopadną.
--Żydzi też tak, mamo, czekali.
--Nie jesteśmy Żydzi.
--To nie od ciebie zależy.
Jeśli ma się pieniądze i internet, nie istnieje już nic, co niezbędnie trzeba zabrać na wyjazd z kraju. Katarzyna spakowała trencz i ukochane swetry Olimpia, maść na porost, która w dużych dawkach go powstrzymuje, trzy urządzenia elektroniczne, z których każde doskonale zastępuje dwa pozostałe, winyl z mazurkami Chopina, który nijak się jednak nie mieścił:
--Nie bierz winylu, kupisz sobie streaming na spotify.
--Właśnie głównie winyl się będzie brać.
Jak tysiące Polaków od dziesiątków lat, dotkliwym przedświtem, nim odlecą tanie samoloty, Katarzyna wytoczyła się z walizką na bruk dziedzińca, ku taksówce, jasnemu punktowi w kraju lekką ręką pogrążonym w ponownej ruinie.
Kółka Eminent Move Air rozbudziły czekające na pretekst psy, wystraszyły czarne ptaki malujące na biało lakiery samochodów nieszczęśników parkujących za śmietnikiem; wystraszyły też dwóch ludzi w wieku średnio-starszym, którzy wskutek otrzymania niewłaściwego adresu, wyważali framugę drzwi mieszkania należącego nie do Tomasza Lisa, ale właściciela sieci aptek, Iliasa Tomassi.
Niechętny chybionej infrastrukturze ostatnich lat taksówkarz spojrzał zgryźliwie w lusterko wsteczne:
-- Modlin?
-- Okęcie.

 

Nie czekając rana, Beata Szydło spakowała rzeczy do dwóch pożyczonych od Mastalerka toreb w paski, takich jakich niegdyś używali drobni przemytnicy.

--Nie jedź, Beato, jeśli będziemy wierni jak psy, przygarną nas ponownie.

--Nie będę dobrym premierem, na pewno się sprzeniewierzę obietnicom, których bazy jednakowoż nie czaję.

--Nie twierdzę, że osobiście kąsam tę bryłę, dlatego gdyby pośród naszych szeregów była możliwa miłość, pojechałbym z tobą, albo gorąco zachęcał do pozostania.

--Gdyby miłość była możliwa, nie musiałbyś kąsać za pieniądze.

Szydło wytoczyła się na dziedziniec kamienicy przy Nowogrodzkiej, gdzie czarne ptaki śpiesznie przebarwiały się własnym sumptem na biało, by od poniedziałku godnie robić za orły przynajmniej z profila; ci, co nie umieli srać na zawołanie, lecieli ze skromnym dobytkiem na Modlin.

Za bramą czekał kierowca Ubera:

--Londyn?

--Chicago.

--To się w ogóle jeszcze opłaca?

--Maciorze się opłaciło.

 

Z tego samego lotniska, tego samego poranka, upojony pełnią władzy Szczerski leciał do Syrii przedłożyć Basharowi al-Assad cztery warunki, od których zależeć miały dobre stosunki dyktatora z Dudą:

-- Usunięcie z jelit pasożytów i zarazków;  uznanie Radia Maryja za miłujące pokój; uznanie, że pieniądze się zawsze znajdą, i proszę nam nie mówić, że nie ma pieniędzy na kwotę wolną czy emerytury, i wreszcie, uznanie, że muzeum Lecha nie znajduje się obok willi Jarosława, tylko Jarosław jest zawsze tam gdzie znajduje się Rzeczpospolita.

Bashar al-Assad, który, podobnie jak Merkel dwa miesiące wcześniej, nie zrozumiał mamrotania Szczerskiego, postanowił ostrzec ministra obrony, Fahda Jassem al-Freija:

-- Poza Rosjanami, CIA i Państwem Islamskim Iraku i al-Sham, naszą infrastrukturę i siły zbrojne będzie teraz bombardować również niejaki Duda.

-- Nie mamy już ani sił zbrojnych, ani infrastruktury.
-- Doskonale, nie będę musiał niczego z jelit wyjmować. 
 
Al-assad poprosił Szczerskiego o numer komórki Dudy, Szczerski wymamrotał pięć razy, że to nie takie proste, aż w końcu zamienili się na telefony:

-- Nie rozumiem warunków, ale ten o pieniądzach by się naprawdę przydało przeniknąć.

--Po prostu nie przyjeżdżajcie, nasz kraj stał się właśnie całkiem sprawiedliwy, telewizją pokieruje Kurski, gospodarką Gliński, statystyki się pogorszą, ale będzie je można włożyć do garnka. 

--Znaczy kiedy będziecie bombardować?

--Powiem wam szczerze, to jest zagadnienie tyleż czasu, co przestrzeni i o takie rzeczy to lepiej pytać prezesa.
--A gdzie on się na ogół mieści?
--Od Belwederu do jedenastej w nocy. 


15:30, balsamlomzynski
Link Komentarze (21) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne