Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
sobota, 13 października 2012

 

http://ewangeliaubogich.wordpress.com/2011/02/04/nie-wychylac-sie-przed-szereg/

 

 

 

 

Posłanka Kempa, wskutek drobnego nieporozumienia teologicznego zaszła z księdzem Terlikowskim do ginekologa. Nowoczesna medycyna chętnie przelokowała nowe życie spod dziobu ciała modzelowatego gorostrum corporis callosi,  gdzie się wstępnie zagnieździło, do organów właściwych ze względu na postkoitalność:
-- Myślimy mózgiem, pani posłanko, a gdy dojdzie do przypadkowej i impulsywnej prostracji, co zdarza się każdemu, obopólnie obnażamy okolice rodne i przytykamy miarowo do siebie, o ile nastąpi cud wzwodu. Proszę się więcej mózgowo tak nie wytężać, życie to nie olimpiada szachowa. Czyje to dziecko?
-- Księdza Terlikowskiego.
-- Pani spowiednik?
-- Trener personalistyczny.

Terlikowski życzył sobie badań prenatalnych, żeby wybrać dziecku pierwszy kapelusz. Płód okazał się męski, ale skręcony ośrodkowo i jasne było, że będzie z tego głowin:
-- A ile będzie mieć rączek, panie doktorze?
-- Tyle co główek.
-- Śłodki Jezu, a główek ile?
-- Żadnej. Duszyczka będzie jednak nieśmiertelna i biała jak śnieg.

Poszli do dwupokojowej krypty Terlikowskiego z wnęką na krzyż, gdzie ów mąż społecznie zajmujący się szerzeniem dobrej nowiny o konieczność reglamentacji rozkoszy dla prywatncyh korzyści postskryptycznych, ugotował cienką herbatę i zakontemplował z cicha:
-- Och, jacyśmy nieszczęśliwi, Beatko, czy możemy kogoś bez głowy sprowadzić na świat? Jedź kobieto do Szczecina, tam cię przyjmą lekarze, a głowinem
zajmą się po drugiej stronie granicy. Osobiście pogadam z M., albo lepiej od razu z samym J. Jeśli to obrazi ich uczucia, zbliżę się do R.P. bo nie ma sensu porzucać hipokryzji nic z tego nie mając.
-- Skoro został powołany do życia, jesteśmy zań odpowiedzialni.
-- Jak to powołany? Prędzej sobie wyobrażę cud niepokalanego poczęcia, niż cud wzwodu. Spójrz tylko na swój ogólny wydźwięk, Beatko. Spójrz na mój. Musiałaś odezwać się nie na miejscu, albo usiąść nieproszona. Co nasz głowin będzie robić w życiu?
-- Będzie brać udział w paralimipadzie, a my dostaniemy 520 złotych miesięcznie.
-- A w jakiej konkurencji?
-- Szybkie wnoszenie podań, jeździectwo i deregulacja.
-- Zawodów sportowych, geodezyjnych i notarialnych?
-- Pozagrobowych, księże Terlikowski, te są najcięższe. 

 

 

 

zdjęcie:

http://ewangeliaubogich.wordpress.com/2011/02/04/nie-wychylac-sie-przed-szereg/



23:56, balsamlomzynski
Link Komentarze (158) »
środa, 10 października 2012

 

http://r4sproductions.com/fall_1.htm

 

Marianna jesienią śmiała się najstraszniej. Z pierwszym pląsem liści dotykała ją doroczna choroba społeczna nasilonej predylekcji ku prezesowi spółdzielni i jego upiornym kompanom i podwykonawcom. Od pierwszego września do pierwszego listopada trwała na granicy światów, czasem schodząc do piwnicy, gdzie nikt młody i wykształcony nie trzyma już kartofli, a czasem nawiedzając parki miejskie by zbierać kasztany. Kiedy czuła się manipulowana, skończona i niekochana, wzywała wykonawców, kazała kuć piwiniczne ściany i wymienić rury. Potwierdziwszy w ten sposób podejrzenia, których jesienią uniknąć nie było sposobu, szeptała:
-- Za późno, trzeba było trzydzieści lat temu.

I śmiała się tak, aż siadała elektryczność.

W inne dni
liberalno-lewicowa bogini Żoliborza chadzała ku złotawym prześwitom. A nastał czas szalony, kiedy wszyscy ze wszystkimi i o wszystkim rozmawiali: ślepi o kolorach, pis o gospodarce, szaleńcy o zdrowiu, ubodzy o złocie, niemrawi o komunikacji, bojaźliwi o funduszu kościelnym, Palikot z Millerem, Pawlak z Kaczyńskim, Ziobro z płodem, Gowin z bozią, jedynie z Glińskim nie rozmawiał nikt.

Marianna ujrzała za pniem rozłożystego kasztanowca jednostkę opuszczoną i bladą, specjalistę od stylów życia, społeczeństwa obywatelskiego i smoleńskich implikacji, porzuconego przez boga i środowisko, wpuszczonego w kanał soc logika, ofiary pospeerelowskich kazamatów ifisu, dziecko rozkładu, zaprzeczenie świadectwa zmysłów, zakałę oświecenia, zgrozę i zaćmę wolności, Glińskiego. Rzucił się techniczny premier wdzięcznie do stóp Marianny:
-- Pragnę jedynie porozmawiać.
-- O czym?
-- Nie jestem taki głupi, ani taki odrażający jak się pani wydaje, to jedynie dojazdy do Białegostoku przez Tłuszcz, Łochów, Małkinię, praca w trzech miejscach, tak mnie to moralnie wyniszczyło, ale utrzymam cię królowo na właściwym poziomie. Białystok to też miasto, ifis też instytut. Błagam, zdejmij odzieże.

Jak już nadmieniano wcześniej, Motylak jesienią śmiała się najokrutniej. Odrzuciła zapędy ścierwa pisowskiego słowami, których nie sposób powtórzyć zarazem nie zrywając z dziedzictwem kultury basenu śródziemnomorskiego, który sechł niepodal.
-- Podaruję ci kulturę.
Marianna rzuciła weń wiązanką przysłów białorsukich i zaklęć używanych przez ukraińskich robotników sezonowych.
-- Bierz koleje i autostrady.
-- Chcę rolnictwo.
-- A to dopiero, nie wyglądasz, królowo, na osobę zainteresowaną uprawą, wręcz przeciwnie, wydajesz się agrotechniki szczerze nienawidzić.
-- Zmienię rolnictwo od środka, usunę całe to gówno i dojenie, odcinanie jaj bykom, zarzynanie świń, ziemię oddam lasom, lasy oddam kasztanowcom i konwaliom, moim ulubionym kwiatom.

Wszystko to były tylko słowa. Zaśmiała się bowiem ponownie, ale nie tylko, bo wyczerpała też znamiona czynu.  Umieściła przybłędę w jednej z rozkutych ścian piwnicznych, wespół z kochankami okresów
minionych.
-- Dlaczego, królowo?
-- Nie jesteś niezależny, przedawczyku.
-- Jestem, tyle że w środowisku pisowskim to co innego oznacza.  Jestem tam jedyny heteroseksualny.
-- Jeśli kiedyś przyjmę tekę, to w rządzie Palikota i będzie to obronność.
-- Zanim zamurujesz, Marianno, rozważ kompromis. Nie zabijaj, kieruj bodaj do komisji.
--  To jest gówno, a nie kompromis.

Zdjęcie:
http://r4sproductions.com/fall_1.html

22:07, balsamlomzynski
Link Komentarze (19) »
 
1 , 2
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne