Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
środa, 04 sierpnia 2010

Ze spadkiem liczby powołań, inflacją świętości i powolnym ujawnianiem się ziemskiej natury Kościoła Świętego, bezpośrednie interwencje w sprawy doczesne połączono z wydziałem spraw beznadziejnych, od dawna funkcjonującym pod patronatem św. Judy, przez Orygenesa zwanego Tadeuszem, a przez innych Judą Jakubowym. Największą urzędniczą cnotą świętego apostoła było to, że mimo pokrewieństwa ze źródłem wszelkiej mądrości, nigdy nie pokusił się o rozwiązywanie sprzeczności tkwiącej w misji powierzonej sobie komórki, bo od tego stałby się przecież swoim własnym petentem.

Świętemu Judzie Tadeuszowi podlegały zatem sprawy nie tylko beznadziejne, ale takie, za które nie warto się było w ogóle brać: kwestia palestyńska, parlamentaryzm ukraiński, przemysł krewetkowy w Zatoce Meksykańskiej, demokratyzacja Białorusi, przekonanie rosyjskiej opinii publicznej do globalnego ocieplenia, rozdział Kościoła Powszechnego od państwa polskiego.

Owe dnie sierpniowe św. Juda spędzał na kontemplacji i poszukiwaniu sygnału komórkowego, ale u Ruskich coś się kopciło, a że emisje dwutlenkowe wlatywały wprost w jego judykaturę, spojrzał św. Juda w kierunku Moskwy skąd miał tylko dwa kroki do zamieszania przed Pałacem Namiestnikowskim.

A tam sprawa wyglądała beznadziejnie, by nie powiedzieć dennie: parafialny performer przywiązał się biało-czerwonymi wstążeczkami do obiektu architektury małej i wlókł ów za sobą po terenie odgrodzonym policyjnymi barierkami; brzuchaci harcerze kroczyli bojaźliwie pod dowództwem tercetu duszpastarzy akademickich, którzy samą tylko modlitwą i ceremoniałem chcieli przechytrzyć byłego policjanta ze szczekaczką i dwie damy nerwowo śpiewające. Chciał św. Juda co sił umywać ręce, ale dwie damy przebiły się przez przestrzeń powietrzną i dymy nad Moskwą z Barką i się patron spraw beznadziejnych strasznie wystraszył, że santo subito Wojtyła wkroczy i znowu nazwie rzeczy po imieniu.

Nie od dziś też krążyły w sferach pogłoski o nieziemskich umiejętnościach Jarosława Kaczyńskiego, który gdyby tylko przyszło mu to do głowy, gotów był uczynić ze swego brata świętego, co ostatecznie rozłożyłoby niebo, w którym już teraz połowa rezydentów nie ma cech męstwa heroicznego, co czwarty legitymuje się cudem potwierdzonym korupcyjnie, ci zaś, co mają na swym koncie cudy medycznego charakteru, dokonali ich w ramach NHSów i NFZtów, pod których rządami każda udana operacja i każde udane wyleczenie jest w jakiejś mierze cudem.

Dlatego dla przeprowadzenia boskiej interwencji św. Juda posłał kogoś nowego, św. Jerzego Popiełuszkę od ubeków, który sam takowym nigdy nie będąc, dobrze się na nich znał.

Jednym zamyśleniem i jednym nader skromnym przelotem, pozbawionym typowej dla świętych starej daty ostentacji, powstrzymał św. Jerzy księży i harcerzy, którzy zbili się w wystraszoną gromadkę. Obrońcy krzyża wnet zwietrzyli zwycięstwo, ale w ich serca wstąpił strach, bo wychodziło teraz na to, że przez całe miesiące przyjdzie im adorować najidiotyczniejszy z wypadków komunikacyjnych.

Tymczasem św. Jerzy, który nie miał jeszcze wielkiej wprawy w komunikowaniu się z ludźmi za pomocą znaków, dopadł nowego szefa kancelarii prezydenckiej w ciemnym kącie pałacu, chwycił go za fraki i trochę mu nawrzucał:
-- Strażą miejską uderzasz w czubków?
-- Musi być rozdział państwa i kościoła.
-- Cesarzowi co cesarskie, bogu co boskie, szaleńcowi chloropromazynę. Szaleństwo leczyć, zdrowie wspomagać, nie odwrotnie.
-- Jak odstąpię, wyleją, gorzej, powiedzą, że nie mam jaj.
-- Rozumem jaja zwyciężaj.
-- Osobliwie feministyczny punkt widzenia, proszę księdza; kto mnie potem wybroni przed tutejszymi mediami?
-- Święty Juda, mój synu, niechybnie mieć cię będzie od dzisiaj w swojej opiece.

 


Najlepsze Blogi Polityczne

 

Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne



 

06:44, balsamlomzynski
Link Komentarze (93) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne