Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
poniedziałek, 15 lipca 2013

 

 

 

 

Trzy i pół roku temu temu, późnym popołudniem dwudziestego siódmego stycznia, kiedy nikt nie znał jeszcze pełnego zakresu okrucieństwa duszy polskiej, ksiądz Lemański jechał po franciszkańsku, tanim samochodem, trzeźwiutki, z Jasienicy przez Wołomin i Zielonkę na Floriańską, do siedziby biskupów praskich, z których część była pomocnicza, część sufraganiczna, a część była była, czyli na rencie, w uwiądzie, albo w stanie kompletnego rozkładu.

 

Jeśli ktoś chce przeżyć własną śmierć i to dwa razy, powinien w zimny wieczór styczniowy przejechać przez Wołomin, a potem przebić się w samo serce Zielonki:

-- Boże, dlaczego jest tak, że gdy byłem młody i mogłem zrobić ze sobą co mi się podobało, Ty stałeś na każdym rogu, przemawiałeś do mnie w każdym kościele, a ludzi w waciakach zamieniałeś w anioły?

 

Akurat tego dnia umarł Salinger, ulubiony pisarz Lemańskiego, ale nikt tego nie zauważył, bo kraj pogrążony był w dogaszaniu zgliszcz po zakończonej już jakiś czas temu smucie pisowskiej, która była jak stan wojenny w środku oblężenia, jak pożar w krematorium, jak potop w Szwecji, jak bigos z kminkiem:

-- Teraz, Boże, sam przywdziałeś filce i się opierdalasz!

 

Tak bluźniąc, Lemański jechał i dusił się od zimnych i krętych ciemności wąskich dróg głębokiego podwarszawia,  które podświetłało jedynie kościoły i Biedronki. Ludzie przemykali się z ciemnych parkingów do sklepów i do ustawicznie remontowanych mieszkań, i nie wiedzieli jeszcze czy są ruscy czy są germańscy, choć wielu już przecież wtedy musiało szykować się do zamachu poprzez ustawiczne obniżanie standardów wszelkiej możliwej wizyty neurotycznego pokurcza:

-- A jeśli to wszystko funta kłaków nie warte i Ciebie po prostu nie ma i nie było? Dajże no jakiś znak!

 

Mało ostatnio alegoryczny Bóg zrozumiał kapłana literalnie i rozpostarł wzdłuż całej Radzymińskiej nieprzerwaną zieloność świateł sygnalizacji, a że ksiądz Lemański umiał rozpoznać cud, wiedział teraz, że może i musi pozostać w cuchnącym jelicie pistycznego ciała kościoła.

 

Przy ulicy Floriańskiej 3, ksiądz Lemański długo stał przed zamkniętą bramą przesuwną lewą, co wyszło na jaw, gdy ktoś z tamtej strony wreszcie nacisnął guzik. Lemański przygotował legitymację, ale nikt nie chciał jej oglądać. Zaparkował pośród starych świerków pokrytych śniegiem. Na oblodzonej posesji było ślisko jak diabli.

 

Sam odnalazł właściwe pomieszczenie na drugim piętrze; nie po napisach, nie po oznaczeniach, ale po dobywających się stamtąd ekscesach religijnej ekstazy.

Uchylił drzwi i zastał biskupa Hosera leżącego na podłodze, pośród kompletnego nieładu odzieży, całkiem, dla erotycznej draki, nieżywego. Klęczący i wygięty w eksatyczny pałąk ksiądz Bashobora wskrzeszał biskupa praskiego rytmicznie, ale bez entuzjazmu.

-- Szybciej, księże Bashobora, przecież im trup świeższy, tym łatwiej życiu przywrócić!

-- Nie można szybciej, ksiondz Lemanski, im biskupa starsza, tym bardziej czeba powoli, bo sze robi bruzda.

Ekscelencja wrócił do życia, a Bashobora, ku zdumieniu Lemańskiego, wydawał się być obrzezany.

-- Czy biskup Hoser zawsze miał taką rozległą bruzdę?

-- Zafsze, ksiondz Lemanski, czy ksiondz rownież należy do tego narodu? Jeśli tak, ja chentnie ksiondz wskrzeszy.

 

Lemański, ostatni ksiądz rzeczpospolitej, człek z zawodu wstydliwy i profesjonalnie naiwny, spłonił się od tego pytania i wrócił z szaleńczą prędkością na plebanię by wkleić w swoim blogu dziewiećdziesiąt pięć symptomów opętania episkopatią.

Wiele rzeczy po namyśle wyciął i z dziewięćdziesięciu pięciu tez zostało się tylko kilka:


Albo Bóg, albo Ojczyzna.

Albo Ojczyzna, albo Kaczyński.

Albo Kaczyński, albo Bóg.

Jeśli ekumenizować, to z judaizmem, szybciej pójdzie.

Nie można czcić Maryji nie wiedząc, jakie miała poglądy.

Dziecko z próbówki jest poczęte w sposób ściśle niepokalany.

Episkopatia jest zwyrodnieniem duchowego dozoru człowieka nad człowiekiem.

Więc precz z prorokami, którzy wołają miłość, miłość, miłość, a kąsają jak psy.

 


06:48, balsamlomzynski
Link Komentarze (38) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne