Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
niedziela, 21 czerwca 2015

 

 

 

Z aparycji pomostowa emerytka, z powołania bileterka kolejowa, z możliwych wcieleń obozowa kapo, Beata Szydło rozpoczęła urzędowanie od inwentaryzacji państwa:  
-- Proszę policzyć ministerstwa, brakuje jednego.  
--Nie ma ministerstwa morza.  
--A czy morze jest? Nie, nie jedźcie teraz, są rzeczy ważniejsze, po pierwsze człowiek, i o to będziemy walczyć, to się da zrobić, my już to robimy, nie moglibyśmy robić, gdyby się nie dało, trzeba z ludźmi rozmawiać, jak ja teraz rozmawiam z wami, a jesteście ludźmi i to jest i była rozmowa. Polska zasługuje na człowieka, człowiek zasługuje na Polskę. Ile jest miejsc pracy? 
--16 milionów 201 tysięcy.  
--Ile jest ludzi?  
--Następne 13 milionów.  
--Mało ludzi, mało pracy, morza pewnie już nie ma, państwo się zwija.  
--Policzyć ile ilu wyjechało?  
--Na kursie mówili, że wystarczy odjąć od liczby ludności osiem lat temu liczbę teraz, uwzględnić zgony i będzie wiadomo. Tak wiele zgonów, tak mało urodzeń, ale to się da zrobić, nie byłoby nas gdyby się nie dało, ale trzeba ludzi słuchać, niekoniecznie w trakcie, ale jak otrą pot z czoła. Nie liczcie prezesa, on jest wieczny, policzcie Gowina dwa razy, bo o to bardzo prosił. Podziękujcie ludziom za wszystko, co zrobili, że byli razem, jak ich liczono, i że nie ruszali się.   
W końcu wszystko policzono i nadeszła pora drugiego etapu:  
-- Pozdrawiam gminę górniczą Brzeszcze!  
W oczywisty sposób nie był to jednak drugi etap. Program PiSu, zwany sragedią Glińskiego, opiewał na spis zasobów państwa i naturalne wyłonienie się środków zaradczych z samego liczenia. Być może spisywanie było słabą stroną pisu, być może dane były bardzo zasmucające, w każdym razie Beata Szydło nie dawała rady z przejściem od spisywania, do tego, co po spisie następuje:  
--Czy ktoś wie, jak ma wyglądać drugi etap?  
Szef ekspertów Gliński skrzywił się kwaśno, jakby ktoś przywrócił mu zdolność myślenia, zajęczał pesymistycznie, jakby ktoś przyciął mu palce przy wychodzeniu z tabletu, podał groteskowo przypadkową sondażową niedorzeczność:  
--Czterdzieści dziewięć procent to nie pięćdziesiąt jeden. 
--Pan się zwija, panie Gliński.  
Beata Szydło zrozumiała, że popełniono straszliwy błąd, że z samego spisu nie wynika nic i trzeba znaleźć zaczyn nowych posunięć:  
--Czy jest cokolwiek, czego jest więcej, niż było?  
--Jest dwóch premierów.  
--Będziemy rozmawiać z każdym.   
 
Z wyglądu magazynier, z wykształcenia inkwizytor, z powołania wtyczka gestapo w episkopacie, prezes Kaczyński rozpoczął urzędowanie od rachunku krzywd:  
--Proszę policzyć ile razy w ciągu ostatnich lat poczułem się obrażony.  
--Stale był pan obrażony.  
--Ale no kogo najbardziej?
--Na kolejową bileterkę.
--Czy ktoś wie, jak wygląda drugi etap?
--Mamy wyłącznie drugi.
--A bileterka?
--Wyłącznie pierwszy. 



 

23:53, balsamlomzynski
Link Komentarze (18) »
piątek, 12 czerwca 2015

  

 

Zamiast powiesić, ministrów jedynie zdymisjonowano, a i to jedynie tych, których udało się podsłuchać, natomiast powstający z kolan własnego pomysłu naród polski, domagał się też krwi tych, którzy jedli i pili w zaciszu własnych szczęk.
Powrót PiSu do władzy stał się w końcu na tyle nieuchronny, że konserwatywne skrzydło władzy wytypowało Rostowskiego, globalnego wieśniaka, by skłonił ośmiorniczki do czasowego opuszczenia kraju. 

Mało się o tym mówi, ale samce i samice ośmiornic nie różnią się od siebie niczym, poza większym rozmiarem ssawek na drugim i trzecim ramieniu samców. Nie ma to większego znaczenia w trakcie normalnego przemieszczania się płaszczoobrosłych dnem morskim, ale w czasie szkoleń z acydyfikacji i nadmiernego odłowu, samce zakładają drugie i trzecie ramię za czwarte i piąte, a samice czwarte i piąte za szóste i siódme. Ósmymi obie płcie pukają w komórki, a pierwszymi dwoma, od czasów drugiej tury wyborów prezydenckich,  oddają hołd dziewięćdziesięciu sześciom najważniejszym osobom w państwie, w tym prezydentowi wraz z małżonką.  
Rostowskiego przyjął Carlitto, głowonóg przybyły z okolic wybrzeży Maroka. Nogi miał założone odwrotnie, ponieważ wybrzeże Maroka to również wybrzeże Hiszpanii, i nie był sam, ponieważ u jego stóp leżała bałtycka szkarłupnia Mirosława:   

--To miała być rozmowa w cztery oczy.  
--I jest w cztery, szkarłpunia nie ma oczu, ale jest wtórousta, co lubię, nie mam przed nią tajemnic, znamy się od kredy.    
-- Jak nie wrócicie do wybrzeży Hiszpanii, grozi nam rząd szaleńców.   
-- A drogie wina, czy wina za pięćset pięćdziesiąt nie są tu większym problemem?   
-- Odradzający się naród polski rozumi, że żeby się napić, trzeba płacić, nie rozumi jednak dlaczego zagrycha musi tyle kosztować.   
-- Najpierw turbina waszego kutra urywa mi jaja, potem się mnie podsłuchuje, a na koniec traktuje się jak kiszony Ogórek. Macie mnie za stonogę czy precedenta wszystkich Polaków?  
-- Czy zgodzicie się zatem na dobrą zmianę?  
-- Nie będzie potrzeby. Episkopat nie jada ośmiornic, ale czasem konsumuje szkarłupnie, Mirosława podsłuchała konferencję na temat uratowanej przez Dudę hostii.  
-- Co jest na taśmie?  
-- Ksiądz Oko, szef laboratorium badawczego Episkopatu zdaje raport biskupom, że hostia uratowana przez Dudę nie zawierała krwi Chrystusa, tylko pot Rydzyka.  
-- Jak to się bada?  
-- Materiał umieszcza się w szczęce świętej Hildegarda z Binge, patronki badań naukowych.  
-- Co było w pocie Rydzyka?  
-- Siarka, mocz koński, łuska wężowa, mienie pożydowskie, program mieszkaniowy PiSu, a także worek ruskiego cementu na świątynię nowej ewangelizacji.  
-- Jak to się bada?
-- Wyjmuje się ze szczęki św. Hildegardy z Binge. 

22:42, balsamlomzynski
Link Komentarze (7) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne