Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
czwartek, 19 maja 2016

 

David Alfaro Siqueiros - Death and Funeral of Cain (1947)

 

 

 

Naczelnik Pułpidski nie zdołał zrujnować kraju i kiedy żałobny kondukt z jego trumną ciągnął Traktem Królewskim z Katedry na MDM, gdzie w specjalnie utworzonym grobowcu pod Placem Konstytucji miał spocząć zaledwie do poniedziałku, kiedy to jego i jego brata zamierzano wykopać  na cmentarz komunalny w Łomży, do kwatery z widokiem na peerelowskie garaże, kiedy więc ów kondukt przemierzał ulice stolicy tego kraju, ludzie w różnym wieku nie pluli na wieko z czerwonego włoskiego dębu, ale strzelali selfie z długich wysięgników osobistych.

Można by powiedzieć, że Pułpidskiego zabiło dążenie do suwerenności. Ministerstwo Sprawiedliwości, które, na mocy specjalnych możliwości wynikających z szantażu i niezgłębionych pokładów nienawiści między panem Zbyszkiem i Pułpidskim, konstruowało dla siebie uprawnienia tak monstrualnie szerokie, że kiedy wreszcie część stała się suwerenna względem całości, pan Zbyszek, targany nadmiarem samodzielności, wyskoczył z okna krzycząc: "Osiągnąłem wszystko, ale pomińmy to."

Gest pana Zbyszka znalazł naśladowców, bo i szef telewizji publicznej, uwolniwszy się od niewoli rzeczywistości i jej miar, wyskoczył, poinformowawszy uprzednio kochankę i zarazem sekretarkę, że "oglądalność jest teraz stuprocentowa". Inny zaufany Pułpidskiego poleciał F16 straszyć niskim lotem Komisję Europejską.  Komisja miała zielony tydzień, Antek świr doleciał do kanału Digue Du, ale nie skorzystał, katapultował się nad parkingiem Ikei w Anderlechcie, obciął sznurki spadochronu, mówiąc, mimo straszliwego świstu powietrza: "Boże, nie mam pretensji, że odebrałeś mi rozum, ale dlaczego nie obdarzyłeś mnie bodaj odrobiną urody?"

Gowin skoczył macicznie i wewnętrznie sprzecznie, Waszczykowski pośladkowo. Mówiąc krótko, skakali wszyscy, solidarnie i suwerennie.
Rzecz jednak w tym, że Pułpidski nie skoczył, ale po prostu to o nim małodusznie i, rzec można, pochopnie, założono i kiedy żałobny kondukt z jego trumną ciągnął Traktem Królewskim z Katedry na MDM, naczelnik tłukł od spodu w wieko z czerwonego dębu, na które nikt nawet nie splunął. 

22:46, balsamlomzynski
Link Komentarze (19) »
wtorek, 17 maja 2016

 

 

 

Maciora nie był takim świrem, za jakiego figurował w rejestrze stalinowskiego ośrodka medycznego Wsjełowoda Nikolajewicza Merkulowa, który w latach trzydziestych stworzył Maciorę ze skrzyżowania crocuta crocuta spelaea, zwanej też hieną syberyjską, i nieżyjącej już wówczas od pewnego czasu pielęgniarki szpitala więziennego na Łubiance, Klarysy Michałowicz Sudoplatow, która zginęła w wypadku lotniczym nad syberyjskim trójkątem bermudzkim: Leskino-Siejacha-Drowjanoj.

Wyszło bardzo dobrze, Maciora był energiczny jak Klarysa i wytrwały jak crocuta crocuta, w wolnych chwilach śpiewał alikwotowo tuwińsko-syberyjskie piosenki i miał tylko jedną fabryczną wadę, taką mianowicie, że po crocuta crocuta lubił szczątki lotnicze i innego życia płciowego, aniżeli na obrzeżach otwartych grobów w trakcie ekshumacji, nie prowadził.

Poza tym był zupełnie normalną rosyjską bombą genetyczną i po objęciu stanowiska ministra obrony narodowej RP, przez całą zimę i wiosnę  przemierzał w tę i we w tę Przesmyk Suwalski w poszukiwaniu armii polskiej, która się przed nim ze zrozumiałych powodów schowała.

Dopiero po odniesieniu porażki w zakresie poszukiwania powierzonych mu sił zbrojnych, zaatakował placówkę NATO i tam dowiedział się o oddziale artyleryjskim, który spod Wronek, w oparciu o niewłaściwą doktrynę wojenną, ostrzeliwał Frankfurt nad Odrą z moździerza 120mm:

-- Czołem żołnierze, jestem nowym ministrem obrony narodowej, źle was poinformowano, zagrożenie z zachodu nie istnieje, zagrożeniem są teraz Ruscy, okupują wschodnią Ukrainę, napadli na Gruzję, śmigają odrzutowcami tuż nad naszą nieczynną fregatą, w obwodach scalonych salonki ukryli ładunki, pójdźcie wiarusy za mną, rozlokujemy się przy Przesmyku Suwalskim, znam tam szuwary, przez które Ruskich widać, a Ruscy nas nie priuznajut. Jak nadejdą, damy ognia, mój cyngiel smoleński, Kownacki, ma szczegółowy plan ewentualnościowy, będziemy strzelać między oczy ewentualnie w łeb.

-- Obywatelu ministrze, pozwalamy sobie nie dowierzać, za dobrze pan mówi po rosyjsku, ponadto nie powołano by na ministra obrony takiego świra.

-- Ależ oczywiście, że by powołano, na ministra nauki powołano Gowina od zarodków polskich w niemieckim azocie.

-- W istocie. Ale trzeba panu wiedzieć, że napierdalamy nie we Frankfurt tylko w Słubice.

-- Ale dlaczego, wierni żołnierze, napierdalacie w polskie miasto?

-- Słubice były kiedyś częścią Frankfurtu, ponadto, oni zaczęli, obywatelu ministrze.

-- Wyglądacie na całych i zdrowych, nie widzę ofiar w ludziach, ani uszczerbku na sprzęcie.

-- Bo oni nie mają amunicji.

-- Czyli niedługo weźmiecie Słubice, mołodiet'.

-- Nie weźmiemy, my też nie mamy amunicji.

-- No to oni wezmą Wronki. Ale po co, wy, dzielni wojacy, prowadzicie działania wojenne, które są, możjetie skazat', p jebat'?

-- Ponieważ zagrożenie jest ze wschodu.

-- Czyli ja nie jestem jedyny świr w tym kraju?

-- Nie czyni się już takich rozróżnień, obywatelu ministrze, nawet gdybyście byli skrzyżowaniem ruskiej hieny z kagiebowską padliną, dopóki nie napierdalacie w NATO, nikt wam złego słowa nie powie.

03:01, balsamlomzynski
Link Komentarze (7) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne