Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
środa, 26 maja 2010

Kardynał Dziwisz żył długo i szczęśliwie, powiedzieć prawdę, żył wiecznie, ponieważ ogólno-europejski kryzys finansów publicznych dał ministrowi Boniemu pretekst do przesuwania wieku emerytalnego w nieskończoność, co okazało się rozwiązaniem zagadki nieśmiertelności.

W miarę upływu lat, miał jednak Kardynał coraz więcej czasu, przeczytał zatem parę świeckich książek historycznych, trochę gazet codziennych i zdał sobie sprawę, że pochowanie osoby o wyraźnych skłonnościach endeckich obok Marszałka Piłsudskiego nie było dobrym pomysłem. Kardynał ziemskiej wędrówki kończyć ani nie musiał, ani nie chciał, można nawet powiedzieć, że dopiero się rozkręcał, tym niemniej podjął decyzję, że gdyby kiedyś nasi architekci liberalnej wersji państwa opiekuńczego wreszcie mu to umożliwili, spocznie nie tylko w krypcie, ale poniżej tragicznie zmarłego prezydenta. Pozostało tylko ułożyć inskrypcję na pomniku, coś w rodzaju erraty życiowego błędu Kardynała:

Tu leży smutny biskup, nakryty endekiem, 
czystopolskim denatem, co nie był ubekiem, 
jednak naszej krypty gospodarz waleczny, 
Marszałek, dyktator, człowiek niebezpieczny 
za życia tak straszliwie nie znosił endeków, 
od denata by wolał dwa tuziny ubeków. 

Ja, biskup krakowski, za błąd ten dałem głowę, 
nim jednak spluniesz, zważ, denat miał brata, 
brat zaś najprawdziwsze papiery wariata, 
brat kierował denatem, denat generałem, 
generał pilotem, pilot automatem, 
automat zaś lewarem. 

Chociaż całkiem dobre miał sygnały z wieży 
brat w mgłę poradziecką ów lewar wymierzył. 

Brat się ponoć zmienił, więc czemu się chowa? 
Spluń, a pójdziesz siedzieć, wspomnisz moje słowa. 

Wstrzymaj krok przechodniu, 
powiedz dobre słowo, 
jedno za pilota, 
co go denat wplątał, 
Drugie za biskupa, bo nań spadła klątwa. 

Za mnie trza się modlić, bom wielce ponury, 
straszno mi tu leżeć pospołu z Marszałkiem 
bo jak on się wreszcie weźmie i przebudzi, 
endeka może pośle odszczywać martwe kury, 
ale mnie Naczelnik zajebie wtedy całkiem.

13:47, balsamlomzynski
Link Komentarze (17) »
wtorek, 25 maja 2010

Bartoszewskiemu skończyły się moce przerobowe: nie pojmuje, że ojcostwo, czy też macierzyństwo, nie jest kwalifikacją do rządzenia, a brak ojcowskich doświadczeń nie jest w rządzeniu przeszkodą. Zastanawiam się jak mu się gawędzi z kanclerz Merkel? Pyta ją na początek, jak tam dzieci? Czyżby zapomniał, że z kolei Lech Kaczyński był ojcem?

Przypominam panu Bartoszewskiemu, a także nieszczęsnej Julii Piterze, która poparła jego bredzenie w całej rozciągłości, że macierzyństwo bywało przeszkodą w karierze zawodowej i politycznej, a ojcostwo nie, dlatego ludzie światli, tacy jak niegdysiejszy pan Bartoszewski, starają się te dwa stany, prawnie i faktycznie zrównać. Dzieje się tak w całym świecie, poza Rosją i krajami islamskimi.

Przypominam też panu Bartoszewskiemu, że bycie singlem i bycie bezdzietnym nie musi być wyborem, lecz biologiczną koniecznością, tak jak na przykład narodowość, etniczność czy rasa.

Wszystko jedno z której perspektywy to oceniać, liberalnej czy konserwatywnej, ujmując rzecz formalnie, słowa pana Bartoszewskiego przypominają tezę, że do bankowości nadają się wyłącznie Żydzi.

Nie można zakładać, że człowiek z zasługami bez końca będzie mieć prawo do publicznego ględzenia, bez względu na stan umysłu. W każdym razie, jeśli się Komorowski od bigoteryjnych i zaściankowych słów Bartoszewskiego nie odetnie, to nikt komu idea równości praw bliska, nie powinien na Marszałka Sejmu głosować.  Nie chodzi o zemstę, zapiekłość, albo brak poczucia humoru: przypisywanie pewnym kategoriom ludzi jakichś cech, bądź ich braku, nie jest śmieszne. W każdym razie, nie w tym pięknym kraju.

Na niegłosowanie na Komorowskiego można sobie pozwolić, bo, dzięki bogu, Kaczyński nie ma żadnych szans, głównie dlatego, że jest haniebnie zaściankowy i ksenofobiczny; natomiast ludzi obojętnych na równość praw i zarazem popierających Bronisława Komorowskiego jest w Ojczyźnie bez liku.

To, że Kaczyński nie ma szans, zawsze było widać gołym okiem, cóż więc panu Bartoszewskiemu odbiło, że tak bez potrzeby, na sucho, pojechał bo bandzie jak Jadwiga Staniszkis?

Gdyby się pan Bartoszewskiemu zdało, że zaatakował go człowiek, w którym "zanikło poczucie ironii, humoru i aluzji", albo że powoduje mną jakaś forma ksenofobii, powinien przeczytać parę historyjek zamieszczonych na tym blogu.

21:05, balsamlomzynski
Link Komentarze (24) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne