Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
czwartek, 25 kwietnia 2013

 

 

Dwa zarodki polskie w zbiorniku szwedzkim jechały z Poznania w niewolę niemiecką tirem przez czeskie Sudety. Mniejszy, któremu zawżdy sądzone było być Maria-Kazimierz, na krótszej rączce trzydziestego szóstego chromosomu miał biało-czerwoną, powstańczą opaskę; drugi zarodek, niegdyś piękna gameta, może Stefan, może Jadwiga, w miejscu gdzie powinien być dolny pierścień adeninowy, miała tetrahydrowodorową mutację na kształt matkiboskejczęstochoskiej.

 

Za Mladą Bolesław próbowali ucieczki: dopłynęli do brzegu akwenu z ciekłego azotu machając młodymi, silnymi nukleidami, ale tam zastali podwójną ścianę, w którą w zgodzie z polską tradycją powstańczą wielokrotnie uderzali wątłą cefalizacją, wywołując jedynie tępe dudnienie. 

 

Minąwszy Kleinwelke, ostatnie siedlisko słowiańszczyzny prełużyckiej, dojechali do trójkąta Neschwitz, Puschwitz, Rablitz-Rosentahl i tam Kazimierzowi wstrzyknięto o świcie żydowski materiał genetyczny z czosnkiem w centromerze. Kazimierz miał jeszcze z Polski aparat Golgiego i w dużej mierze wysrał wpływy żydowskie przez ściany komórkowe, ale do zbiornika z ciekłym azotem wrócił już nie ten. 

Wieczorem, Jadwiga trzymała Kazimierza w przyszłych objęciach, a Kazimierz odczuwał zapowiedź podniecenia: 

-- Jadwigo, jak cię wezmą na eksperymenty, proszę, nie broń się, nie warto, też kiedyś taki byłem, nie chciałem za żyda i teraz proszę, spójrz na moje zasrane membrany. 

-- Ja tylko za Niemca nie chcę. 

-- To ci nie grozi, takie przepisy. 

Wieko otworzyło się i w zbiornik wejrzały aryjskie blond twarze o niebieskich oczach, które szwargotały i rechotały gardłowo, zupełnie jak wówczas, gdy żywioł germański wypierał z Łużyc ostatnich Słowian. Wsunęła się pipeta wielkości fabrycznego komina i Jadwiga zniknęła.

W zbiorniku panowała cisza. Wieko przylegało szczelnie do krawędzi, było wilgotno i chłodno, tu i ówdzie, azot wracał do swojej uprzedniej, gazowej postaci. 

Stało się najgorsze. Jadwidze wycięto retikulum i wstrzyknięto czeczeńskie rybosomy. Kiedy wróciła, pędziła samotnie po niezaludnionych obszarach zbiornika pohukując dziko, azjatycko.

 

Nadal razem spędzali wieczory, ale czy żyd może się związać z Czeczenem?

--A czy pamiętasz, Mordechaju, jak smakuje polski chleb? 

--Pobrano mnie kiedy miałem ogon, mało pamiętam, ale wiem na pewno, że chleb był z Tesco. A czy ty, Rusłanie, pamiętasz muzykę Chopina?

-- Rodziłem się w trudnych warunkach, w ciasnym pokoju bez okna, pierwsze co widziałem to porno, nawet nie zdążyłem się przyjrzeć i już samo dno próbówki; technik, który mnie wstrzykiwał do komórki, której zresztą nigdy nie kochałem, słuchał wyłącznie techno; potem azot, zbiornik, Sudety, sam wiesz.

-- Wiem, nie płacz, mogło być gorzej.

-- Gorzej?
-- Gowin mógł zostać ministrem nauki. 

01:35, balsamlomzynski
Link Komentarze (216) »
sobota, 20 kwietnia 2013

 

Dowiedziawszy się o swoim nieistnieniu, groźny bóg Dos Explosios wzburzył się.  Nie zmarszczyło się od tego jednak poniższe morze, ani nie zatrzeszczały od tego następujące drzewa: sosny, świerki, brzozy oraz olsza, czyli nikt praktycznie nie trzeszczał; gorzej, nie zagrzmiały dzwony, choć poprzedniego dnia biły na chwałę ludzi, których Dos pragnął uczynić swoimi wrogami, dla chwały swojej i dalszego rozwoju, bo nie ma wiary prawdziwej bez jej zażartych wrogów.

 

Zamyślił się bóg głęboko, ale niesprzecznie i niealegorycznie, jak miał dotąd w zwyczaju, lecz z naciskiem na krótkoterminowy impakt i rekomendacje przekładalne na praktyczne działania:

-- Skoro we mnie nie wierzą, trzeba zapytać czego oczekują po bogu najbardziej, na skali od jednego do pięciu, z dodatkową kategorią szóstą, brak odpowiedzi.

 

Budżet groźnego, ale nieistniejącego boga nie jest nieograniczony i dotąd niepokalany sam zszedł pośród ludzi. Zamiast porządnej próby reprezentatywnej zdecydował się na badziewie jakimi są grupy fokusowe, plaga i ucieczka bezrozumnych absolwentów złych uniwersytetów, w których wprawdzie nie zyskuje się krztyny mądrości, ale traci naprawdę dużo czasu i pieniędzy.

-- Jaki najbardziej powinien być twój bóg, kobieto?

-- Żeby ściskało w sercu, przy czym serce rozumiem niedosłownie, żeby gdzie indziej też, rozumiesz gdzie ma ściskać?

Rozumiał, co miał nie rozumieć, ale za nic nie chciał być bogiem tego rodzaju, macicznym uściskiem, mokrym pocałunkiem teożigolo. Dlatego zwrócił się do pewnego mężczyzny:

-- Jaki najbardziej powinien być twój bóg, człowieku?

-- Żeby nie trzeba było chlać, a i tak udawało się zapomnieć, żeby nie było kaca, ale i tak, żeby urywał się film. Czy wiesz jak to jest jak urywa się film?

Wiedział, co miał nie wiedzieć, ale za nic nie chciał być nieregulowanym dodatkiem do diety, placebo farmakologów,  uszczegółowieniem gestaltu i bezseksem neofreudyzmu.

-- Czy chodzi o to, że jestem za skomplikowany dogmatycznie i ontologicznie?

-- Nie, to nawet dobrze, inaczej nie ma w co wierzyć.

-- Może chodzi o to, że nakładam zbyt wygórowane wymogi obyczajowe?

-- Wymogi muszą być, jak bez wymogów, nic wtedy nie sprawia prawdziwej przyjemności.

Aspiracje, nawet jeśli są boskie, nigdy nie powinny być wygórowane. Dos pomyślał, że w istocie, przyjdzie mu być bogiem przydrożnym i usługowym, innym dla kobiet, innym dla mężczyzn, dogmatycznym lub uproszczonym wedle życzenia publiczności; a morzem niech faluje ktoś kto się na tym zna, drzewa niech gną się wedle kierunku w jakim wieje wiatr, a dzwony, dzwony dzwoniły po raz  pierwszy od wielu wieków zgodnie ze swoim przeznaczeniem, a Nycz to jest jednak zupełnie przyzwoity człowiek.

 

22:59, balsamlomzynski
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne