Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
środa, 23 grudnia 2015

 

 

Para prezydencka siedzi na tle choinki, trzymając się za ręce mocniej, niż to niezbędne w krajach NATO. Gałązki z ozdobami trzęsą się raz po raz, z sufitu osypuje się nieco białego kurzu, stół drży.

 

Duda:

Drodzy Państwo. W ten niezwykły wieczór rodacy w całym kraju zapalają świece.

 

Dudowa:

A w oknach domów i mieszkań umieszczane są worki z piaskiem, chroniące przed ogniem maszynowym.

 

Duda:

Pamiętajmy w tych dniach o naszych dzieciach, worki nie są zabezpieczeniem przed miotaczami ognia.

 

Dudowa:

Nie rzucajmy pięciu stów w ogień.

 

Duda:

Kiedy w betlejemskiej stajence zwierzęta domowe, w tym krowy, osły i kozy, przeżuwają tak zwane sianko…

 

Dudowa:

Senat przyklepuje bubla, który kończy naszą dwudziestosześcioletnią przygodę z demokracją.

 

Duda:

Podpiszę tę ustawę, i podpiszę następne, z powodów, które za chwilę przemówią same za siebie. Ale to nie znaczy, że nie przybędzie do nas Maciora. Wiemy, że nastąpi to nocą, w przeciwieństwie do rządów sprawujących władzę przez ubiegłe osiem lat, kiedy wychodzono z pracy o trzeciej, nikt nie umiał strzelać, obawiano się małej Słowacji, a siły zbrojne mieściły się na stadionie.

 

Dudowa:

Jak wszyscy Polacy i my mamy worki w oknach i świece w gotowości, a nasza córeczka ogląda bajki w specjalnym pomieszczeniu kontrwywiadowczym, które państwo doskonale znają.

 

Duda:

Zaczyna się pierwsza od trzydziestu pięciu lat wojna domowa. Jesteśmy przeświadczeni, że ruszy na nas rozjuszone społeczeństwo. Jako zwierzchnik sił zbrojnych, mógłbym poprosić, aby siły zbrojne pozostały w koszarach, pozwoliły społeczeństwu wyrazić sprzeciw, nie uczynię tego jednak, bo suweren nie powinien wychodzić na ulicę i orzekać we własnej sprawie.

 

Dudowa:

Zastanawiają się państwo pewnie dlaczego przy naszym stole wigilijnym nie ma wolnego miejsca, otóż ono jest już zajęte, przez prezesa.

 

Prezes:

Pozycja jest zasadniczo ryglowa.

 


09:00, balsamlomzynski
Link Komentarze (35) »
niedziela, 20 grudnia 2015

 

 

 

Maciorze było wolno wypowiadać wojnę Słowacji i Stanom Zjednoczonym, Kempa mogła i orzekać, i publikować, Ziobro mógł piszczeć i kwiczeć, a mecenas K., uzurpator w Trybunale Konstytucyjnym, nie mógł nic.
Mecenas był pospolitą hieną o kulturze prawnej zwyrodnienia jelitowego, łowcą skór i smoleńskim upiorem, zdolnym na rozkaz bronić pociągu przeciwko semaforom, sępa przeciw padlinie, gówna przeciwko dupie, a jednak, jak każdy miłośnik władzy, pragnął publiczności jednakowoż coś narzucać. 
Włóczył się po porządkowanych przez pisowskie jaczejki przyczółkach Budapesztu, w poszukiwaniu umocowania i powodów do orzekania. Truchcikiem zapomnianego uzurpatora dotarł w pobliskie Aleje, gdzie nie mógł nie trafić na nowy i monstrualny organ prezesa, Beatę Kempę: 
-- Jak to jest, pani Beato, i orzekać i publikować? 
Odpowiedzi Kempy nie możemy tu w całości przytoczyć, ponieważ musiała, nieuchronnie, sięgnąć do wydarzeń z dalekiej przeszłości, by przez nawiedzenie każdej skamieliny odnowić dawne urazy, i dzięki temu zrozumieć dlaczego w czasie bieżącym jest, jako kobieta, i jako organ, taka wkurwiona. Dopiero potem przeszła do rzeczy: 
-- Macie, mecenasie, krótkie nazwisko, wyglądacie marnie, aż dziw, że przyjęto was do biało-czerwonej drużyny, ale lubię was, bodaj za ten wąsik. Czy wiecie, że mężczyźni boją się w naszych czasach zapuszczać wąsy? Nie możecie badać zgodności ustaw z konstytucją, to prawda, ale możecie sprawdzić, czy sama konstytucja jest zgodna. 
-- Z samą sobą? 
-- Nie minie miesiąc, mecenasie, a przyjdzie taka noc, kiedy konstytucja czytana wieczorem nie zgodzi się z konstytucją czytaną rano. 
-- PSL się do nas przyłącza?
-- Nie pytajcie o szczegóły, to wam tylko utrudni ustalanie zgodności.

Mecenas K. nigdy wcześniej nie widział konstytucji, myślał że to wniosek jak każdy inny, szukał zatem petitum, ale go tam nie było. Natomiast każdy z przepisów, który był, włącznie ze wstępem, w oczywisty sposób odbierał narodowi pięćset złotych: "My, Naród Polski,wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł... ". 
Do orzekania zgodności konstytucji samej z sobą zazwyczaj wystarczy analiza preambuły. K. postanowił czytać ją wieczorem, po apelu jasnogórskim, a potem ponownie rano, po tajemnicy oddania pierwszego, bolesnego, moczu. 
Zgodność była, ale mniej więcej po miesiącu, w nocy z soboty na niedzielę, do Sejmu zjechały autokary z 231 obecnymi i przyszłymi posłami PiSu, z których 154 wierzyło, że Mein Kampf napisała Merkel. Gmach parlamentu obstawiły siły porządkowe, do środka nie wpuszczono, co przecież naturalne, ani Gestapo, ani jego spadkobierców, o trzeciej nad ranem, głosami AK, jednomyślnie przegłosowano nową konstytucję, która składała się wyłącznie z premabuły: 
"W imię Boga Wszechmogącego! My, Naród Polski, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar niepodległości, pomni naszych ponad tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem, wdzięczni poprzednim pokoleniom w ogólności, a w szczególności prezydentowi Kaczyńskiemu, który nie wleciał w las brzozowy służbowym samolotem, ale wybuchł trzykrotnie piętnaście metrów nad nim (skąd inaczej szczątki samolotu wzięłyby się 150 m. przed miejscem zderzenia z ziemią?), przyznajemy organowi prezesa, Beacie Kempie, prawo do orzekania i publikowania, Maciorze do prowadzenia działań wojennych na terenie zabudowanym, prezydentowi do oczekiwania, co się ma wydarzyć, o ile prezes nie postanowi inaczej. 
-- Jest niezgodność! Pani Beato, będzie pani czekać pięć do dziewięciu dni, z powodu niepełnego składu?
-- Marny z was jeszcze, K., konstytucjonalista, nie dostrzegliście, że prezes postanowi inaczej?  

06:53, balsamlomzynski
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne