Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
poniedziałek, 16 listopada 2015

 

Wbrew nadziejom najmłodszych marksistów, historia przestała powtarzać się jako tragedia i groteska, ale działa się najpierw jako bełkot dziada, a potem jako stukot metalowych kół.

Upokorzono chore od dopłat chłopstwo, większość stała się całością, liczba sędziów zawisła na kaprysie dziadowskiego paraorganu, na duchowym wzwodzie księcia kartoflanego dziewictwa. Za pomocą wyrostka chwytnego pokrytego śluzem z pirydyny i kwasu octowego, paraorgan przyssał się do wszelkiej instancji i każdego szczebla, pomniejszając je przy tym bądź powiększając. Mówią, że organ miał oczka wielkości igiełek używanych niegdyś do cerowania pończoch, ale ta informacja pozostaje niepotwierdzona. Miał za to uszka, których używał zgodnie z przeznaczeniem, ale niezgodnie z konstytucją.

Dzięki pracy uszkami, usunął bałagan, niegdysiejsze prezydia, a także pochłaniające je sprawy, przestały się rotować, została jedna, taka mianowicie jak sprawić by stało się prawdą to, co wynika z pozastustrojowych ust organu, jamy Waszczykowskiego, której rzężenie, zanim było wiadomo o co w nim chodzi, powodowało dobrowolne dostosowywanie się rzeczywistości.


Pijący kawę w Cafe Lebensart przy Unter den Linden 69A, Syryjczyk Saleem Shahzad, który niedawno wyskoczył z pontonu, sformatował na resztkach soku w iphonie legion, przegrupował się na nasze Stare Miasto, gdzie porzucił drugie dzieci, bo nie mógł się oprzeć pokusie. 

Jako islamista z pasożytem tęgoryjca w jelitach, porzuciłby też żonę, jako legionista z Waszczykowskim w sercu, uczynić tego nie mógł.

Wespół z Sayedą Amną Shazadi ruszył na cywilizacyjną wojnę. Kierowali się na południe. Nasze służby specjalne, sparaliżowane oczekiwaniem na ahistoryczną dyspozycję co do ataku na willę Kwaśniewskich, jeszcze nie używały siły:

-- Dlaczego udajecie się na południe, obywatele?

-- Lays hunak 'ay hadara, co oznacza, "tu nie ma żadnej cywilizacji".

W Krakowie nie było lepiej, legioniści mobilnego dżihadu rzucili się z gołymi rękoma na wytwór opętańców, pietę smoleńską, przeklinając oczywisty brak związku jednego z drugim.

 

Ponieważ zaczęło się spełniać wszystko, co pomyślał dziad i nic, co pomyślał Saleem, Syryjczyk skupił się nie na przewidywaniu przyszłości, ale na polityce historycznej paraorganu:

-- Jeśli wszystko to, co pomyśli ten chuj,  staje się rzeczywistością, czy nie pora potraktować go poważnie?

Z rozważań Saleema wyszło coś absolutnie nieprawdopodobnego, to mianowicie, że nie tylko zagubieni chłopi, ale legiony syryjskie, Nowoczesna i Obywatelska, dla uniknięcia defamacji i wzięcia udziału w wielkiej produkcji hollywoodzkiej o ratowaniu Żydów przez Polaków, dobrowolnie i nawzajem załadują się do eszelonów.

Amna Shazadi, zapewne lewaczka, nie dawała wiary:

-- Dlaczego mielibyśmy zrobić to dobrowolnie?

-- Przekupią nas.

-- Czym, Sayidi Saleem?

-- Pakietem demokratycznym: darmowym transportem na stojąco, obniżeniem wieku, silnym państwem.

-- I dokąd tak?

-- Do Budapesztu, do pracy, przecież nas nie zabiją, oni potrzebują robotników.

-- Gdzie będziemy srać?

-- Pod nogi.

-- To straszne, i tak do śmierci?
-- Mówią, że dadzą wybór, kiedy kto chce przejść na emeryturę. 

 

17:00, balsamlomzynski
Link Komentarze (26) »
poniedziałek, 02 listopada 2015

 

Rite of Spring. Photo by Bruce R. Feeley.

 

Formowanie rządu oszołomienia narodowego weszło w fazę ostatnią i zarazem wstępną, kiedy Kaczyński nie jest pewien czy zostanie ministrem sportu czy kultury: 

-- Szydło, czy ciało moje dość jędrne bym był ministrem sportowego wysiłku

Ale Szydło, po pierwsze, sama nie wiedziała nic o jędrności, bądź jej braku, ciał, a poza tym była na zasłużonych wakacjach.

-- Duda, powiedzcie, może powinienem wziąść na wstrzymanie i zająć się kulturą? 

Duda, jak wiadomo, nie został na dziś wezwany, siedział w samolocie, leciał do Bułgarii lub Rumunii, i był jak zwykle lekko wkurwiony. 

Prawda jest taka, że spytać nie było kogo, ale cóż to, do sporej, nieco spłaszczonej głowy Kaczyńskiego przyszła myśl może nienowa, ale w danym momencie olśniewająca: "Jest wszak sport formą kultury!" 

Połączywszy sport z kulturą, Kaczyński szedł dalej, choć w kierunku przeciwnym, oddzielił sól od morza i poza ministerstwem gospodarki morskiej, powstało ministerstwo soli. Na tej samej zasadzie, wyłączywszy zdrowie psychiczne z obszaru zdominowanego przez procesy gnilne i rozrodcze, słusznie połączył zdrowie ze sportem i niesłusznie wydzielił zające z nowo powstałego ministerstwa zasobów leśnych: 

-- Zające, mówiąc całkiem szczerze, zazwyczaj widuję na łąkach. 

Scalanie i rozdzielanie nie jest jednak tym samym, co obsadzanie i Kaczyński nadal nie wiedział kim będzie. Zwrócił się zatem do wyblakłego Błaszczaka, który by nie mówić nic, co pozbawi go nominacji, specjalizował się w samej intonacji, wznosił się zatem i opuszczał. Twarz jego jednak, wykonana z gumofilcu, bez trudu wyrażała następujące przekonanie: 

-- Prezesie najwybitniejszy, nikt tu nie wie kim będzie. 
-- Przesadzacie, Błaszczak, wiadomo, że zająca zajebie Maciora. 

21:45, balsamlomzynski
Link Komentarze (9) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne