Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
sobota, 29 listopada 2014

 

Rozmowy niedkończone

 

"W dwudziestą trzecią rocznicę urodzin Radia Maryja, gościem Rozmów Niedokończonych jest towarzysz Leszek Miller, komuch, świnia, odbiorca pożyczki moskiewskiej, zdrajca ideałów ruchu robotniczego na rzecz wolnorynkowego liberalizmu, a ostatnio ideałów wolnorynkowych na rzecz prymitywnego populizmu."
-- Panie towarzyszu…
-- Panie wystarczy.
-- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica, panie Miller. 
-- Zdecydowanie dziewica. Teraz i zawsze, powiem więcej, niech będzie pochwalony ojciec Rydzyk, nie wnikam czy dziewica. 
-- Czy to prawda, że Napieralskiego wyrzucono na pysk za zły wynik w ubiegłych wyborach samorządowych?
-- Wróćmy raczej do dziewic.
-- Czy widzi pan siebie jako wicepremiera w przyszłym rządzie pisolewu? 
-- Jeśli mam wybierać między Pawlakiem czy Piechocińskim, a dziewicą, zawsze wybiorem dziewice.

"A kolejnym gościem świątecznego wydania audycji Rozmowy Niedokończone jest Maryja. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja..."
-- Po prostu panna. 
-- Czy będzie panna nadal modlić się za nas grzesznych, nawet jeśli Miller zostanie wicepremierem w rządzie prezesa? 
-- Będę naturalnie nadal zanosić błagania, szczególnie za grzesznych w tak ogromnym zakresie, ale czy Jezus wysłucha? 
-- A dlaczego panna żywi takie obawy? 
-- Nigdy go nie ma.

"Kolejnym gościem rocznicowej audycji Rozmowy Niedokończone jest Jezus Miłosierny, Wybawiciel, Król… "
-- Chryste wystarczy. 
-- Niech będzie pochwalony, Chryste. 
-- Szczęść Boże. 
-- Panna Maryja mówi, że nigdy Chryste nie ma. 
-- Nonsens, biorę tylko czasem delegację na osła, a lecę wielbłądem. 
-- Dlaczego Chryste to robi? 
-- Wszyscy tak robią. 
-- Nie powie Chryste chyba, że Bóg Ojciec, i… 
-- Skoro nas nigdy nie ma, nieważne ilu nas jest. 
-- Zatem, jak panna Maryja będzie zanosić błagania następnym razem, to Chryste wysłucha? 
-- Jak panna Maryja dzwoni, niech przyciszy odbiornik. 
-- Ale wysłucha Chryste błagań, nawet pochodzących od koalicji z Millerem? 
-- Jako były komunista i zawsze dziewica, kto ja jestem, by sądzić.
-- Czy nie wynika jednak z tego, że poprzednie błagania prezesa przepadały, z powodu przekrętów delegacyjnych Chryste? 
-- Poprzednie błagania dotyczyły ojczyzny wolnej, ja bardziej wolnych nie robię. 
-- Nie chcę niczego Chryste sugerować, ale może jemu chodzi o wybory, żeby je bardziej wygrał, a nie o ojczyznę bardziej wolną. 
-- Dałem mu wygrać dwa razy. 
-- Nie przyszło mi to do głowy, ale ma oczywiście Chryste rację, może mu więc chodzi o jakąś inną formę zaspokojenia, która przypomina niepodległość i władzę absolutną, ale nie wymaga takiego nadęcia? 
-- W dziedzinie stosunków z ludnością utrzymujemy jedynie niepokalane, wielokrotnie proponowaliśmy, a on mówi, że to dobre dla bab, panna Maryja mówi, że większego nonsensu w życiu nie słyszała, i komu tu wierzyć?

 


 

19:59, balsamlomzynski
Link Komentarze (26) »
sobota, 15 listopada 2014

 

Tygrys Putina

 

 

Po utracie apanaży, Hofman długo szukał postaci, której mógłby być wierny, a która miałaby cechy niezbędne mu do życia zawodowego: logiczne okrucieństwo i seksualną dwuznaczność. Podlizywał się narodowcom, ale kopali go w zadek, przymilał się polskom razem, polskom najważniejszym i polskom rydzykowym, ale drwili z jego podłego przyrodzenia. W końcu znalazł pracę w mobilnych krematoriach Putina w obwodzie rostowskim. Nie występował już w telewizji, nie pindrzył się, chodził w wygodnych butach po kolana, odpornych na błoto, zimno i na niespodziewany uchwyt dłoni rosyjskiego żołnierza, którego do kremacji przeznaczono niezasłużenie.

 

Praca jak praca, z czasem Hofman zaakceptował jej metafizyczny rytm. Po odebraniu zwłok, były rzecznik weryfikował z grubsza poprawność identyfikacji, i tu czasem trafiała się okazja do drobnych przekrętów z zamianą zwłok Czuwaszy z Buriatami, a także kobiet, których sporo walczyło po stronie separatystów, z mężczyznami: 
-- Poł eto socjalnyj konstrukt 

Teoretycznie płacono mu za modlitwę nad każdymi zwłokami, zazwyczaj poprzestawał jednak na: "Boga nie ma, towarzysze, jest Ryczan." 

Aż kiedyś, w stosie zwłok rozpoznał Bielana:
-- Dobra i zła nowina, Bielan, Boga nie ma, ale Ryczan jest, słyszałeś?
-- Nie słyszałem, urwało mi głowę, gdzieś pod Ługańskiem, nic nie zostało, nie z głową rozmawiasz, Hofman. 
-- A jeśli ty jesteś Duda? 
-- Parafrazując Ziobrę, to jest najstraszniejszy zarzut, jaki można postawić kandydatowi sił niepodległościowych na prezydenta Polski. Bielan jestem, widać po treści żołądkowej, do niedawna jadłem wyłącznie frutti di mare, a ostatnio skromniej, jak zwykli ludzie, po ośmiorniczkach został jednak sedyment, widać kim byłem za europejskich czasów. 
-- Powiedz, Bielan, kto jeszcze walczy po naszej stronie z banderowskim uzurpatorem, dręczycielem naszej matki, żywicielki najświętszej, Noworosji? 
-- Poza Błaszczakiem, wszyscy.
-- Jeden Błaszczak nie zdradził? 
-- Na Błaszczaka nikt uwagi nie zwraca, pewnie mu nie powiedzieli. 
-- Cieszę się z naszego spotkania, dobrze się składa, że bez głowy wyglądasz tak samo jak z głową. 
-- Ja też się cieszę, Hofman, żałuję tylko, że nie mając głowy, nie mogę się uśmiechnąć. 
-- No proszę, myślałem, że to uśmiech, a to pewnie tylko zamyślenie.

 Bielan skwierczał w plitu jak hobotnica z peki, ale węglić się nie chciał. Hofman dołożył koksu, podmuchał, popukał w plit łopatą z boku raz i drugi. Otarł czoło:
-- Swini nie gorjat.

W ciszy, jaka zaległa nad stosami niedbale posortowanych zwłok rebelianckich i nad niezmierzonym lasem sosnowym, który porasta obwód rostowski, zawarczał w oddali samolot transportowy Rusłan:
-- Diabli nadali, inspekcja.

Pilotowany przez Maciorę samolot składający się z salonki wylądował lekko jak dywan fakira. Maciora otworzył właz, omiótł teren czujnym, ale i łagodnym wzrokiem. Wyglądał inaczej, niż za życia w Polsce, był spokojny, jakby po raz pierwszy do głębi zaspokojony.

Putin wstąpił na schody włazu z odurzonym romifidiną tygrysem amurskim. Mimo raka, który droczył jego wewnętrzne organy, mimo nadchodzącej zimy, która nocami kąsała już mrozem, kagiebista szedł z obnażonym torsem. Przystąpił do operatora mobilengo krematorium z lekkością dbającego o pozory młodości starca:
-- Czy modlicie się, Hofman, nad każdym poległym, jak wam nakazaliśmy?
-- Modlę się. Czy to prawda, że tylko Błaszczka nie udało się zwerbować?
-- Błaszczakowi nikt nic nie mówi, nie zmieniajcie tematu, 
jak się modlicie?
-- Hospodi, pomiłuj. Hospodi, pomiłuj. Hospodi, pomiłuj. Wo Imia Otca, i Syna, i Swiataho Ducha. Amiń. 
Hospodi, Iisusie Christie, Synie Bożyj, molitw radi Prieczistyja Twojeja Matierie i wsiech swiatych, pomiłuj nas. Amiń.
Cariu Niebiesnyj, Utieszytielu, Dusze Istiny, Iże wiezdie syj i wsia ispołniajaj, Sokrowiszcze błahich i żyzni Podatielu, priidi i wsielisia w ny i oczisti ny ot wsiakija skwieny i spasi Błaże duszy nasza.
-- A ja słyszałem, że mówicie naszym zmarłym: "Widzicie, towarzysze, Boga nie ma, Ryczan jest."
-- To oszczerstwo.
-- Umarli nie kłamią.
-- Umarli nie donoszą.
-- Bielan donosił.
-- I teraz się nie pali.
-- Pali się, plit był nieopukany.
-- I co teraz?
-- Maciora was przesłucha, lepiej sie przyznajcie, on właśnie tigra jebał. 
-- Smieszno było ili straszno?
-- Nie widzieł, ja jebał matioru.
-- A maszyna, kto maszynu wodził?
-- Każetsja, czto tigr. 

 

 

 


 

22:59, balsamlomzynski
Link Komentarze (19) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne