Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
środa, 28 listopada 2012

 

Umarzam rze, rozważam, czy są 'W sieci' kotlety,
a jeśli nie ma, czy słonina może myśli być zaczynem,
ale co na to rodzina?

Uważam, że narażam, kręgosłup 'niepokorny'
na zgięcie w pałąk, jakiejś mendzie, co sama cienko przędzie
ciała dać przyjdzie, dość mówiąc oględnie.

Urażam się, kojarzę, że nici z dawnych marzeń
o piaskach mórz hiszpańskich, bo ma prasa złą passę
nawet o ile, ktoś głupi pozwoli, że się przyssę.

Rozmarzam się, nie wraża dowolna jest mi gaża.
Lecz żyłem z bicia piany, Bolka, Olka, szczucia,
z prezesa, co ma huzia gdzie winny wić się chuci. 

Rozmnażam się? Ach skądże! Toruńską włożę komże,
jeśli zdążę, u rydzka jest wciąż kasa, a
jeśli nie ma, wyjeżdżam do El Passa,
z łopatą pohasam zza lassa. 


 

20:39, balsamlomzynski
Link Komentarze (21) »
sobota, 10 listopada 2012

 

 

 

 

 

Antoni i Konstancja

Konstancjo najmilsza, masz we włosach trotyl! 
Ależ skądże, Antoni, to jedynie motyl. 
Lecz pod skrzydła on podpiął, moja dobra kobieto 
dwie rakiety, iperyt i trzy nagie bagnety! 
Dla prostszego, Antoni, nektaru spijania 
dla kuszenia motylic, oraz ich dmuchania. 

Czemu wciąż, ma Konstancjo, nadajesz meldunki? 
To, Antoni, są listy, do kuzynki Murki 
do ciotki Agafii, wuja Aleksieja, 
który bardzo jest stary i już sie nie pozbiera. 
Zaliż wszyscy twoi bliscy żywią w ruskiej ziemli? 
Nie patrz na to, Antoni, to się rychło zmieli. 

Powiedz czemu, Antoni, bagnet w pierś mi wciskasz 
zamiast dłonią chropawą skarbu mego iskać? 
Jesteś ruski pułkownik, Ludwik Krasnokutski, 
kwiat zwabiłeś w tumany i spowiłeś w trotyl, 
teraz chcesz się dmuchać i nie mówić o tym. 
Zamiast w górze wybuchać, lecieli przez brzózki,
ja mówiłem: spierdalać!, a oni żem ruski! 

(Smoleńsk, nocą)



Lucyna i Cezary

Kiedym wczoraj przykładał mój detektor w nocy 
tam gdzie bije Twe serce, gdzie świecą Twe oczy, 
otóż gdym te czynności wykonwywał potne, 
tracąc czasem oddech, a czasem ochotę. 
Otóż sprawa jest taka, moja droga Lucyno, 
że twe włosy nasiąkły nitrogliceryną. 

Ależ, panie Cezary, łysam od dzieciństwa, 
czyś jest pewien że na mnie robiłeś te świństwa? 
Patrz, czaszka ma świeci jak asfalt po deszczu 
Skóra moja sucha, marszczy się i trzeszczy. 
Jam nikomu niemiła, już od lat szesnastu 
nie był nikt w moim łożu, wie to całe miasto. 

Moja droga Lucyno, rząd sowiecki mamy 
zachlanych patriotów ściagnął w mgły omamy, 
a kiedy odwróceni, dachując maszyną 
lądowali w błocie z nietęgą wszak miną, 
która kilem trotylu z nitrogliceryną 
wygiąła wrak w opak, zapachniało benzyną, 
potem strzałem w tył głowy ludzi dobijali 
a gdy zrobiło się ciemno, się jeszcze ściskali. 
Otóż sprawa jest taka, moja droga Lucyno, 
badam wszystkie kurwy na wschód od Lublina. 

Wiem, Cezary, czym dla cię sztuka dziennikarska 
w Rzeczpospolitej wszyscy uwielbiacie Jarka. 
Ale kurwą nie jestem, dojeżdżam z Klembowa 
mam tam konie, krowy, drobiu trochę chowam, 
łysam od nawozów, stara od wieczności, 
przyjechałam posprzątać, zanim przyjdą gości. 
Zamiast swój detektor przytknąć do mej głowy 
musiałeś, Cezary, wnijść pod szarawary. 

Co Bernsteinowi się trafia oraz Woodwardowi
nie mogło się udać Cezaremu Gmyzowi. 

(Smoleńsk, też w nocy)

00:58, balsamlomzynski
Link Komentarze (65) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne