Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
poniedziałek, 29 listopada 2010

Bardziej niż rosyjskiej konstytucji Dmitrij Anatoljewicz Miedwiediew nie lubił tylko kawioru, natomiast pierwsza dama, Swietłana Miedwiediewa posiadała nastawienie dokładnie odwrotne: kawior uwielbiała i kazała podawać go sobie do łóżka, natomiast konstytucję miała, zupełnie zresztą słusznie, za nic. Owego poranka z obu tych powodów Dmitrij Anatoljewicz, człowiek niewysokiego wzrostu, pozbawiony znaczenia, odurzony bliskością Swietłany, która nigdy nie pozbyła się zapachu garnizonu floty bałtyckiej spod Kronsztadu, gdzie miała nieszczęście się urodzić i osiągnąć dojrzałość, jedzącej teraz ponadto rybią ikrę, a więc prezydent Federacji Rosyjskiej trzykrotnie tego poranka przekraczał pozłacane wrota oddzielające prezydencką sypialnię od łazienki i trzykrotnie zapominał po co tam się udawał.

-- Switełano Pawłowna, czy przypominasz sobie co też mam dzisiaj do zrobienia?

-- Jedziesz do Polski przyznać się do jakichś ohydnych morderstw.

-- Wladimir Wladimirowicz już się przyznawał.

-- Trzeba co najmniej trzy razy. Raz w deszczu, raz w śniegu i raz w słońcu.

-- Tam słońca nie ma, Swietłano Pawłowna.

-- Nie trzeba było mordować.

 

Dwupodział władzy w pozornej konstytucji rosyjskiej oznaczał, że Miedwiediew zajmował się pierdołami, natomiast Władimir Władimirowicz Putin, wnuk osobistego kucharza Wladimira Iljicza Lenina, Spiridona Iwanovicha Putina, zajmował się Gazpromem. Mimo wielu związanych z tym obowiązków, Putin miał czas na kultywowanie prywatnych zainteresowań i każdego poranka, do śniadania, przynoszono mu materiały operacyjne, których analitykom FSB nie udało się jeszcze rozwikłać. Inteligentni Rosjanie od dawna woleli Redmond w stanie Waszyngton i Mountain View w Kalifornii raczej niż etaty w FSB, toteż Wienczesław Iwanowicz Tichonow, oficer specjalny Departamentu Analiz, Prognoz i Planowania Strategicznego, nie należał do ludzi najinteligentniejszych.

-- Co tam macie?

-- W tym rzecz, że nie wiemy co to jest, komandir.

-- Puścić.

 

Przez pomyłkę, najpierw poszedł poprzedni materiał, który Putin już raz słyszał:

-- Jest mgła, mam dosyć, Putin się przyznał we środę do wszystkiego, jakiż to ma teraz sens, nie chcę lądować.

-- I bardzo dobrze, uroczystości nie będzie, a mgłę przygotował Antek, i tak ma być, każ załodze lądować, a sam w odpowiednim momencie pociągnij wajchę po lewej stronie siedzenia.

-- A Maria?

-- Ewakuuje się z tobą.

-- A skąd mam wiedzieć kiedy pociągnąć?

-- Poczekaj aż lewe skrzydło uderzy w brzózkę, skrzydło jest podpiłowane.

-- Tym też się Antek zajął?

-- Piłuje w tej chwili.

-- No dobra, kazałem lądować. Jest brzózka. Ależ pieprznęło. Ale gdzie jest ta wajcha, do diabła, Jarek, gdzie jest ta wajcha?

 

Wladimir Wladimirowicz zmroził Tichonowa najzimniejszym ze spojrzeń, oficer zorientował się co się stało:

-- Proszę wybaczyć, komandir.

-- Swoją drogą, co się stało z wajchą?

-- Antek jej nie zamontował.

-- Zuch. Czy to prawda co o nim mówią, że jest wnukiem Dzierżyńskiego i Nadjeżdży Krupskiej?

-- To nieprawda, jest wnukiem Nadjeżdży i osobistego kucharza jej męża.

-- Zuch kucharz, puszczajcie.

 

Znowu słychać było szum silników, tym razem równiejszy i delikatniejszy:

-- Szczęść Boże, Antoni.

-- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica, Anno.

-- Teraz i zawsze, Antoni, coś ci muszę powiedzieć.

-- Nie teraz, Anno, poczekajmy aż znajdziemy się nad Nową Szkocją, gdzie nie sięgają wpływy Kongresu Polonii Amerykańskiej. Teraz prawie każdy Polak to zdrajca.

-- Nic mnie to już nie obchodzi.

-- Oszalałaś Anno, zresztą niosą napoje.

Słychać było szczęk kostek lodu, odgłos wlewania soku pomidorowego, pęknięcie blaszanego pierścienia nakrętki i metafizyczny spokój jaki pod wpływem alkoholu przenika do napiętych tkanek ciał paranoików. Potem albo Antoni albo Anna podjęli próbę obsługi fotela pasażerskiego w klasie biznesowej, oparcie gwałtownie sięgnęło podłogi, sok musiał się rozlać, prawdopodobnie na koszulę Antoniego, bo Anna powiedziała:

-- Przypominasz mi teraz, Antoni, wydarzenia poznańskie w pięćdziesiątym szóstym.

-- Nie wiedziałem, Anno, że twoja pamięć sięga tak daleko.

-- Wiem więcej, niż ci się wydaje i chcę ci coś powiedzieć.

-- Nie teraz Anno, czuję, że zasnę, a trzeba ci wiedzieć, że nie sypiam od miesięcy. Dziwnie się, Anno, uśmiechasz, czy pamiętałaś aby wyjąć ze szklanki parasolkę?

 

Upłynęło kilka godzin.  Rozmowa zaczęła się na nowo:

-- Szczęść Boże, Anno.

-- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica, Antoni.

-- Teraz i zawsze.  Coś ci muszę powiedzieć.

-- Nie teraz, Antoni, kiedy spałeś, wiele się wydarzyło, wszystko teraz się między nami zmieni.

-- Bardzo się cieszę, ale cóż takiego mogło się wydarzyć?

-- Ojciec Święty zgadza się, żeby używać prezerwatyw.

-- Alleluja i do przodu, ale co to ma wspólnego ze mną, z nami i naszą misją? Pozwól, że coś ci wyjaśnię.

-- Nie teraz Antoni, zraniłeś mnie do żywego.

 

 

-- Szczęść Boże, Anno.

-- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica.

-- Teraz i zawsze.

-- Czy długo spałam?

-- Nie, ale wiele się wydarzyło, i to rzeczywiście zmienia wszystko.

-- Wyduś to wreszcie z siebie, Antoni.

-- Polska nie jest już najważniejsza.

-- A co jest?

-- Najważniejszy jest Ziobro.

-- Ale co to ma wspólnego ze mną, z nami i naszą misją?

-- Czy naprawdę nic nie czujesz?

-- Owszem, Antoni, od dawna czuję, że coś między nami iskrzy.

-- Anno, ja podpalam ładunek w bucie.

-- Dlaczego nie zrobiłeś tego lecąc w tamtą stronę, wtedy wszystko wskazałoby na Rosjan, teraz wyjdzie, że winien jest Uniwersytet Loyola w Chicago.

 

Tichonow patrzał badawczo w zimne oczy Wladimira Wladimirowicza.

-- Kto usunął Antoniemu ładunek z buta?

-- Rektor Uniwersytetu Loyola.

-- Zuch. A czego w tym nagraniu nie rozumiecie, Tichonow?

-- Co to jest zawsze dziewica i ziobro?

-- Anna i Antoni są bardzo religijni i używają pojęć biblijnych. Kobietę stworzono z ziobra mężczyzny, a zawsze dziewicą się nie przejmujcie, chodzi o ich byłego ministra sprawiedliwości. Czy wszystko gotowe na podróż Dmitrija Anatoljewicza do Polski?

-- Gotowe, komandir.

-- Czy podadzą mu tam kawior?

-- Tego zrobić się nie da.

-- Dlaczego?

-- Polakom doradza Jaruzelski.

-- A skąd generał wie, że Dmitrij Anatoliewicz dostaje cholery na widok kawioru?

-- Prawdopodobnie z internetu, komandir.

06:36, balsamlomzynski
Link Komentarze (36) »
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne