Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
piątek, 27 listopada 2009

Prezydent i prezes KPP

Na ośmiu budowniczych nowego ładu ekonomicznego, którym prezydent nadał we środę krzyże oficerskie i kawalerskie, do Teatru Wielkiego przybyło pięciu, w tym Andrzej Katulski, właściciel doskonałego skądinąd sklepu z żywnością tradycyjną Smakownia w Poznaniu i prezes bydgoskiego PKS, Zdzisław Kołutkiewicz, słynny likwidator nierentownej linii autobusowej 301 łączącej Osową Górę ze wschodnią częścią grodu nad Brdą.

Po ceremonii, prezydent dowiedział się, że jednym z odznaczonych był też laryngolog dziecięcy i zamojski, Krzysztof Tuczapski, który uratował swój szpital od bankructwa poprzez brutalną prywatyzację, w konsekwencji której zasadniczo utrzymano zatrudnienie na poprzednim poziomie, a poziom usług nie uległ zmianie. Tuczapski, zapytany przez dziennikarzy* ile teraz pacjenci płacą za wizytę, powiedział wymijająco:
– Nie płacą. Leczymy zarówno wszystkich ubezpieczonych, jak i nieubezpieczonych oraz obcokrajowcow zza wschodniej granicy.
Na pytanie ile wynosi zadłużenie szpitala i jak załoga znosi niewypłacanie pensji, Tuczapski zareagował agresywnie:
- Przez trzy lata zarobiliśmy netto około 3 mln zł. Bilansujemy każdy rok. W ubiegłym załoga dostała podwojną pensję w postaci nagrod i premii. Oprócz tego wyremontowaliśmy niektóre oddziały i kupiłem sprzęt.

Nowo mianowany wiceszef kancelarii, Jacek Sasin, jeden z najzdolniejszych wojewodów mazowieckich lat 2006-2007, dotychczasowy doradca prezydenta do spraw wizyt krajowych z wyłączeniem Nowego Sącza, zaproponował usunięcie ceremonii wręczenia orderów budowniczym nowego ładu z prezydenckiej strony internetowej.** Przyjmując nominację na zastępcę Stasiaka, Jacek Sasin zaproponował też wszczęcie poszukiwań Bożeny Borys-Szopy, podsekretarz stanu powołanej we wrześniu, która wkrótce po otrzymaniu nominacji zaginęła bez wieści:
-- Słusznie jest by wydarzenia, które nie powinny mieć miejsca, nie istniały na prezydenckiej stronie internetowej; nie może być jednak tak, że urzędnicy prezydenccy figurujący na tej stronie giną bez wieści i nikt nie wszczyna poszukiwań. Być może pani minister wpadła w tarapaty finansowe, może potrzebuje zapomogi z funduszu socjalnego, może padła ofiarą prywatnych podmiotów sektora usług zdrowotnych, których tak wiele czeka tylko na choroby ludności.

Tymczasem dokonała się ostateczna, jeśli tak się można wyrazić, rekonwalescencja prezydenta. Z tej okazji postanowiono uczcić przeciwciała, które pozwoliły prezydentowi wyjść z choroby.
Makrofagom tkankowym przyznano order orła białego, za walkę z streptococcus pneumoniae, drobnoustroju bezpośrednio uwikłanego w atak na prezydenta 11 listopada. Prezydent oszczędzał głos i mówił z wysiękiem:
-- Jest to bakteria szczególnie często wywołującą zapalenie ucha środkowego, głównie u dzieci, ale również stało się to w moim przypadku, o czym wiadomo co najmniej od roku 1880.

Śledzionie, której brak mógł spowodować cięższy przebieg infekcji, przyznano krzyż zasługi z mieczami.
-- Śledziony powinny stać się bardziej dostępne i być większe.

Order z gwiazdą przyznano
sulfonamidom i kwarantannie, jako środkom zapobiegawczym z zwalczaniu streptococcus equi, paciorkowca wywołującego zołzę u koni:
-- Konie pełnią szczególną rolę w historii naszego kraju i szerzej, całej grupy krajów od nas bogatszych, ale i tych mniej zamożnych.

W imieniu drobnoustrojów, a także własnym wypowiedziała się kwarantanna, która zaznaczyła, że jest tu od dwóch tygodni.

 

*   http://www.szpital.com.pl/dane/2008/aktualnosci/20080422prasa.pdf
** Do wczoraj, pod www.prezydent.pl/.../art,738,odznaczenia-w-20-rocznice-powstania-kpp.html

 




14:11, balsamlomzynski
Link Komentarze (21) »
wtorek, 24 listopada 2009

Piątego dnia kuracji z użyciem doksycykliny, prezydent miał moment konstytucyjny. Najpierw jednak wystąpił kaszel napadowy, suchy i bezproduktywny, a po nim koszmarny sen.

Otóż choremu wydało się, że pojechał jednak na szczyt europejski, podczas którego wybierano prezydenta Unii.  Zawiłe mechanizmy konstruowania koalicji i budowania porozumień bardzo sprawy skomplikowały, w każdym razie, sprzeciw Francuzów wobec Blaira, obojętność Skandynawów, zdumienie Czechów i dekoncentracja Berlusconiego sprawiły, że nowym prezydentem Unii Europejskiej został poseł Kłopotek i to jemu trzeba było oddać samolot. Prezydent wracał do ojczyzny piechotą. Kiedy na powrót przekraczał próg pałacu, obudził się zlany potem.

Na szczęście nie obudził Marie, ponieważ z powodu choroby od tygodnia sprawował swój urząd z łoża umieszczonego w Sieni Głównej, wyposażonej w lustra ułatwiające sprawowanie nadzoru nad służbami, służbą i Szczygłem, który ostatnio udzielił długiego, frywolnego i pozbawionego większego sensu wywiadu dla prasy.

Łoże prezydenckie umieszczono pod obrazem „Śmierć Cypriana Godebskiego pod Raszynem”, obok drzwi do Sali Białej. Nie chodziło o to, że prezydent szczególnie sobie obraz Januarego Suchodolskiego upodobał, chodziło o to, że w wyniku bitwy pod Raszynem obszar Księstwa zwiększył się dwukrotnie, a siły zbrojne z czternastu do sześćdziesięciu tysięcy w ciągu trzech miesięcy, a tyle mniej więcej czasu zostało do decyzji kto w wyborach prezydenckich będzie reprezentować prawo i sprawiedliwość.  

Wychodzące na Krakowskie Przedmieście ogromne okna skromnie skądinąd wyposażonej Sieni szczelnie zasłonięto; napalono w kominku drwami ze specjalnie na ten cel wyciętego z ogrodów BBN buku zwyczajnego fagus sylvatica z gromady okrytonasiennych, drzewa o połyskującej korze, drewnie jasno kremowym i fałszywej twardzieli w okolicach odziomkowych.

Być może z powodu niekorzystnych sondaży, być może z powodu zagrożenia grypowego, od pewnego czasu mało kto prezydenta chciał odwiedzać, więc w tę i we w tę przechadzał się Łopiński. Wpierw pukał delikatnie, wchodził od strony Sali Hetmańskiej, kłaniał się, prezydent go przeganiał, i szef protokołu znikał w szerokich odrzwiach Sali Rycerskiej. Następnie, przebrany w którąś ze zbroi znajdujących się w tamtejszej ekspozycji stałej, Łopiński powracał i ośmielony przewagą w sprzęcie, żywiej już przemieszczał się na powrót ku Sali Hetmańskiej. Czasem oszukiwał i puszczał w zbroi Handzlika, ale prezydent natychmiast się we wszystkim orientował:
-- Wracajcie no Handzlik do kształtowania polityki wschodniej.

Materac na łożu prezydenckim okryto prześcieradłem z gumką, nogi prezydenckie zawinięto w mięsisty koc hiszpański z akrylu i poliestru, który nie mechaci się w najbardziej nawet bezceremonialnych pralkach mechanicznych. Wezgłowie tworzyły trzy poduszki, z których każda była mniejsza od tej znajdującej się pod spodem. Do łóżka przysunięto szafę w stylu gdańskim oraz stolik nocny niewiadomego pochodzenia. 

Moment konstytucyjny nadszedł nocą i doktor Lubiński natychmiast przystąpił do upuszczania krwi:
-- W razie przegranych wyborów, całą władzę przekazuję zespołowi pracy państwowej. Temuż zespołowi przekazuję też całość władzy, jaka wynika z planowanego systemu kanclerskiego.
-- Jako obywatel powiem panu, że cieszę się, że w odróżnieniu od Tuska, zapadłszy na moment konstytucyjny nie przekazuje pan władzy samemu sobie; jako sympatyk obozu naradowo-socjalistycznego powiem, że konstytucja jest być może ustawą zasadniczą, ale zasadniczo jest też przecież tylko ustawą; jako miłośnik piłki nożnej, dodam, że zespół pracy państwowej jest też państwem pracy zespołowej. Natomiast jako lekarz, na moment konstytucyjny zalecam okłady z liści kapusty, która zawiera związki siarki i sól potasową, przynoszącą ulgę w stanach zapalnych części krtaniowej nerwu błędnego. Liście kapusty należy zanurzyć w gorącej wodzie, wyjąć, rozbić tłuczkiem do mięsa, przyłożyć do szyi i owinąć szalikiem.
-- A jak Łopiński akurat będzie przechodzić?
-- To jest za każdym razem Handzlik, panie prezydencie.
-- A polityka wschodnia?
-- Zasadniczo, panie prezydencie, jesteśmy krajem wschodnim i wszystko, co robimy jest elementem naszej polityki.


19:00, balsamlomzynski
Link Komentarze (40) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne