Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
czwartek, 23 lutego 2017

 

 

Ostatni belgijski konstabl sprzed reformy policji w 2001 roku, pozostawiony w służbie czynnej przez czyste niedopatrzenie, hoofdinspecteur Vranc Vandenreijt z pierwszego dystryktu, piątego oddziału, z komisariatu przy bulwarze Clovis, niedaleko Ambiorixsquare, dwa kroki od siedziby Prezydencji Rady Europejskiej, czynnie nie służył w żadnym sensie, stanowił natomiast cyberzagrożenie dla komisariatu, dystryktu pierwszego, oddziału piątego, policji belgijskiej, prekaryjnej nagle jak tafla lodu Europy i infantylnej jak festiwal Eurowizji przestrzeni transatlantyckiej.

Rzecz w tym, że zamiast dbać o większą wykrywalność pospolitych przestępstw, Vranc konspirował przeciwko kasztanowcowi pospolitemu, o którym twierdził, że zasłania światło słoneczne, choć w istocie chodziło o widok na ulicę, przy której mieścił się słynny Hairy Cannary, niemniej słynna Funky Monkey i, tak się akurat złożyło, klinika leczenia uzależnień Berlaymont. 
Vranc Vandenreijt miał paru znajomych z dawnych dobrych czasów, kiedy policja coś jeszcze znaczyła, starał się problem załatwić, ale mówili mu: Si le tronc est de 35 centimètres, Vranc, ils vont vous tuer comme un chien, co znaczy „Jeśli ma 35 cm obwodu, Vranc, zabiją cię jak psa”.

Pisał zatem fejkowe petycje i podszywał się pod aktywistów. Podczas jednej z wypraw w obszary okupowane przez ekstremalne ruchy antyekologiczne, namierzył go haker rosyjski, Guciffer 2.0, przybyły przez francuską firmę wirtualnych sieci prywatnych VyprVPN. Guciffer 2.0 przegryzł się zawansowanym fluxionem autorstwa irkuckiego specjalisty FancyBear_16, przez osłony policyjnego serwera, wrzucił w kaszę komputera Vranca szkic Europejskiego Nakazu Aresztowania, który wyglądał jak oficjalny przekaz Europolu. Tymczasem sam szkic był zupełnie surowy, powstał gdy prezes ledwie się ślinił na myśl o zemście, a wykradła go sprzątaczka, funkcjonującą w necie pod nickiem JoaninaForever_2010:
 
 „W nawiązaniu do toczącego się postępowania o ciągnienie liną samolotu pasażerskiego OLT Express, zamiast wraku z elitą poległą piętnaście metrów nad ziemią wskutek rozdzielenia wizyt przez oskarżonego (jednocześnie sprzedającego CIECH prywatnemu inwestorowi po cenie dwa razy wyższej, niż rynkowa, a inwestor i tak podwoił tę cenę w rok, a każdy głupi wie, że suweren lepiej zarządza spółkami, niż prywaciarz, na konferencjach u Rydzyka udowodniono to setki razy, innymi słowy, oskarżony zarówno cenę zawyżył jak i obniżył, od czego Rydzyk przewracałby się w grobie, gdyby nie to, że niestety ciągle jeszcze żyje), niniejszym wydaje się Europejski Nakaz Aresztowania za Donaldem Franciszkiem Tuskiem, ojcem jednego z ciągnących, wnukiem Józefa Tuska, który był wpływowym czynnikiem na syna.

Tusk ma wzrost (wpisać wzrost) i oczy (wpisać kolor),

Znaki szczególne: charakteryzuje się niewymawianiem „r.”

Uwaga: twierdzi, że jestem uzbrojony.

Tusk nie uznaje suwerena za normalnego, uznaje prymat niemiecki, rosyjski i własny, zarówno w rozmowach oficjalnych jak i na molo. Podejrzany przebywa przy Rue de la Loi/Wetstraat 175. Osoby fizyczne, które wejdą w posiadanie wiedzy o miejscu przebywania oskarżonego zobowiązane są do powiadomienia dowolnego komisariatu policji lub zadzwonienia do:
pana Zbyszka: +48 22 Zbyszek, albo:
córki Wassermana" +48 22 Tochter.
Udzielanie schronienia lub poparcia jest tożsame z uznawaniem suwerena, którego jestem głównym członkiem, za nienormalnego.
Zaznacza się jednocześnie, że to się wszystko układa w jedną całość.”

Vranc Vandenreijt do tego stopnia ucieszył się, że zna przestępcę z widzenia,że natychmiast przystąpił do wykonywania czynności, co sprawiło mu wielką przyjemność bo jakby wszystko robił dwa razy. Wyjął z sejfu służbowy pistolet, sprawdził ilość naboi w magazynku. Na dole włączył koguta, ale ostatecznie ledwie ruszył, a już zaparkował pod Włochatym Kanarkiem, przy Alei Archimdedesa 12, gdzie pozwolił sobie na jeszcze jedną filiżankę kawy z odrobinką likieru Elixir d’Anvers. Wkroczył do budynku Justus Lipsius, machnął nakazem portierowi, ale portier nie był ani głupi, ani nie był portierem, zapytał o podstawę prawną, której w dokumencie nie było.
-- Nie widzę problemu, córka Wassermana jest słynną śledczą, zwykłe przeoczenie.
I zadzwonił do córki Wassermana:
-- Jaka podstawa prawna jest do aresztowania Tuska?
-- Chodzą słuchy, że chodzi o ojcowskie porady, które udzielane były synowi, a których nie udzielano narodowi polskiemu.
-- No tak, mój ojciec nigdy nie radził mi niczego, czego uprzednio nie ogłosił w Wesołej Małpie, w każdym razie zanim nie popadł w delirium. Teraz wszystko rozumiem, nic dziwnego, że syn ciągnął OLT Express.
-- Jest też Ciech i sopockie molo.
Ponieważ portier nadal patrzył pytająco, Vranc Vandenreijt nie przebierał w słowach:
-- Jest jeszcze Ciech i jest molo.

 Tusk był akurat zajęty, ale naturalnie przyjął policjanta z Europejskim Nakazem natychmiast:
-- Donald Tusk? Jest pan aresztowany.
-- Podstawa prawna?
-- Proszę sobie nie żartować, dochodzenie prowadzi słynna córka Wassermana, podstawa prawna będzie taka, że mucha nie siada.
-- Małgorzata Wassermana od śledziony? Czy pan wie, że w wypadkach komunikacyjnych śledziona po prostu pęka?
-- Czy pękłaby, gdyby nie rozdzielono wizyt, Herr Tusk?

Nakładając Tuskowi kajdanki, Vranc Vandenreijt miał niejasne poczucie, że nie wypełnił wszelkich znamion:
-- Zechce pan powiedzieć jeszcze Rue Royal.
-- Rue Royal.
-- Hmm, proszę powiedzieć: Le verre en verre vert.
 Tusk powtórzył jak bezzębna szansonistka z Montmarte.
-- La grosse graisse grasse.
-- La grosse graisse grasse.
-- Putain, w polityce musi być jeszcze jakiś inny Donald.

Z pustymi rękami, Vranc opuścił pałac, wkrótce potem kazali mu się spakować i wziąć bezterminowy urlop. Już jako margines społeczny, z pomocą Elixir d’Anvers podpiłował nocą kasztanowca, przyłapano go, osadzono. W drodze na szafot, za jaki bywalcy Kanarka uważają klinikę Berlaymont, były hoofdinspekteur poprosił o ostatni telefon, zadzwonił do córki Wassermana:
-- Co się tam u was dzieje, towarzysze, Tusk wymawia „r” jak francuska kurwa.


 

01:30, balsamlomzynski
Link Komentarze (2) »
środa, 15 lutego 2017

 

 

Szydło czuła się rzeczywiście bardzo dobrze, zderzenie z drzewem nie wywołało żadnych urazów, ale konsylium lekarskie, składające się zasadniczo z lekarzy, nie miało sumienia jej wypuścić. Znany traumatolog, płk dr n. med. Przycień, sierżant Anielski, a w szczególności mjr lek. Kielak, specjalista od ran postrzałowych, uważali dalszą obserwację za niezbędną:

-- Jest niezdrowa, występuje u niej silna poranna poszarzałość, pogłębiającą się w godzinach wieczornych, traumatyczny uśmiech, kumulacja cellulitu w okolicach zarówno pobocznych jak i uprzednich, zamieranie artykulacji głosowej, podszytej jednakowoż wielokierunkową agresją, to wszystko wskazuje na długotrwałą traumę, proponuję tetrahydrolipstatin, 30 jednostek dożylnie, do ustąpienia objawów.

-- Tetrahydrolipstatin wywołuje biegunkę tłuszczową, podawany jest doustnie.

-- Dzięki czemu pacjentkę będzie można zatrzymać do wyjaśnienia problemu.

-- Wiadomo jaki jest problem, majorze doktorze Kielak, baba ma niewydruk orzeczenia, jest w stanie deliktu, zabija dzień w dzień własną matkę-ojczyznę dla poklasku poczwary.

Anielski podszedł do okna. Od Szmulcowizny leciała na Olszynkę krótka, jednowagonowa, jakby chirurgicznie przycięta kolejka średnicowa:

-- Wobec tego nauki medyczne nie są w stanie jej pomóc.

Mjr lek. Kielak poweselał, coś mu widocznie przyszło do głowy, ale Anielski przeciął wszelkie wątpliwości:

-- Pacjentka nie została przyjęta z powodu zaburzeń psychicznych, lecz z powodu urazu powypadkowego.

-- Wydaje się wam zatem zdrowa, sierżancie Anielski?

-- Nie jestem lekarzem, majorze Kielak.

21:45, balsamlomzynski
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne