Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
piątek, 20 lutego 2015



 

 

Zadzwonił telefon, Ogórek podniosła, ktoś zapytał nieuprzejmie, gdzie pod dowództwem WP w Cytadeli można zaparkować czołg:

-- Nie da rady, jeśli już to najlepiej wydrukować i za szybę wetknąć logo Pizzy Dominium, inaczej odholują, generalnie przesrane jak w ruskim czołgu,  na Wójtowskiej może, pod PWPW, albo po drugiej stronie fabryki, na Sanguszki, najwięcej cienia, chociaż teraz słońca nie ma, a pan przecież i tak czołgiem. W sumie jednak, całkiem szczerze, to trzeba nierówno mieć, żeby na Nowe Miasto inaczej, niż komunikacją miejską.

-- Wy djeistwitielno głupo, doktor Ogurjec, a Miller s uma soszjeł.


Nie jest prawdą, że armia rosyjska potrzebuje trzech dni, żeby zająć Warszawę, albowiem godzinę po telefonie do Ogórek, tymczasowe dowództwo sił okupacyjnych objął traktorzysta-aktywista, sztabs-kapitan Izdebskij. Jest natomiast prawdą, że punktowy atak nuklearny sił rosyjskich na Sochaczew nie miał dla nikogo żadnego znaczenia, a w Skierniewicach to się nawet ucieszyli:

-- Sochaczew, co Sochaczew? Że nie ma, a jakiż to problem?

 

Wojska pancerne Federacji Rosyjskiej atakowały stolicę trzy razy i za każdym razem służby miejskie odholowywały czołgi szybciej, niż Rosjanie zdołali coś wystrzelić.  W końcu pozatykano za wycieraczki loga rozwozicieli pizzy, Warszawa padła, a jedyną ostoją Polskości stała się willa Kaczyńskiego, który uroczyście nie zgodził się Rosjan przyjąć.

Rząd przystąpił do obrony narodowej:

-- Proszę państwa, musimy się bronić trzy miesiące, później przyjdzie NATO.

Nastał czas kopania okopów domowymi sposobami, ruchu oporu, egzekucji szpiegów i kolaborantów, co szło niezgorzej, a także łapanek, represji i nieuchronnej rusyfikacji, która była bezsensowna bo wszyscy i tak przeszli na angielski.
Po trzech miesiącach, kiedy NATO nie przyszło, do Brukseli przekradł się tanimi liniami szef BBN, Koziej, którego nikt nie podejrzewał, że jest generałem. W siedzibie dowództwa, Koziej zapytał gdzie Stoltenberg, pod samym gabinetem zemdlał od jedzenia fistaszków, ocucili go, odżywili, a kiedy doszedł do siebie, Stoltenberg zapytał:
-- A gdzie w Warszawie można czołg zaparkować? 

 

01:03, balsamlomzynski
Link Komentarze (40) »
piątek, 13 lutego 2015

 

Trójca

 

 

Na początku było gadanie.

Gadanie było straszne, wilgłe, obsesyjne i bez sensu, aż stało się dudne.
I powstał Duda, na podobieństwo Ojca, ale nie całkiem wyszło, i dzięki Bogu.
Obwieszczony Prezesowi przez telefon satelitarny, porodził Dudę w trybie big bangu, z ziobry i z maciory, mieszając z błotem glińskiego.

Trzeciego dnia, Duda przybył do Moskwy i zasiadł po prawicy, która okazała się lewicą.

Duda był gadaniem, ale nie byli nim prorocy:

Nie był nim Gliński, bo Gliński jest ględzeniem, nie był Maciora, bo on jest bredzeniem, nie był Ziobro, bo Ziobro jest piskiem.

I zobaczył prezes, że Duda jest dobry, i że gada z kartki, ale że nie widać.

I uczynił Prezes, że jest młodszy od Dudy, i stało się tak, bo Prezes jest młodszy od samego siebie.

 

I nie różni się Duda niczym się od swojego Ojca, wyłączywszy to, że Ojciec nie jest niczyim synem, albowiem, powiedziane jest, że komu po wojnie Bierut daje willę na Żoliborzu, ten daje ją nie temu, za którego ów się podaje.

Duda, sztuk jeden, zrodzony, a nie stworzony, z istoty Ojca, Duda z Kaczki, Kaczka z Kaczki, Kaczka po polsku, polska jak Szczecin, wymyślony, a nie zrodzony, go, ale nie pro, a przez niego nic z tego nie będzie.

Żył Duda przedwiecznie w dziennym i nocnym wyobrażeniu Prezesa, a kto powie, że przedtem nie było Dudy, albo, że w ogóle było przedtem, ten jest polskojęzyczny.

Będzie Duda wywyższony na kierownika, ale prezes będzie jego zwierzchnikiem, który zasiądzie w mniejszym pałacu, bo im pałac mniejszy, tym więcej będzie w nim sie działo.

Powiedziane jest też: Ojciec Dudy zerwał Stokrotkę, ale to Stokrotka zerwie Dudę. 

 

Przesłuchanie 

I weźmie Duda dziedzictwo Ojca i jego puściznę i pomnoży wedle potrzeb, jakie zaistnieją: "Ojciec mój powstrzymał czołgi sowieckie gadaniem w Tbilisi, nie był przy stole rokowań gdy Sarkozy dogadywał się z Putinem, albowiem był zjajęty proroctwem. A prorokował mój  Ojciec wtedy tak: "Dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, a pojutrze Polska", bo mniemał, że będą w rękach Putina, stało się dokładnie odwrotnie, ale to chyba lepiej, nie?" 

A kto pyta: „Jak Prezes może być matką Dudy, jeśli nie jest niewiastą”?, temu powiadam: oto jest tajemnica gender. 

 


 


 


Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne