Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
wtorek, 28 czerwca 2016

 

 

 

Ostatnie wydarzenia skłoniły Pułpidskiego do odegrania znaczniejszej roli w dalszym umacnianiu projektu europejskiego:

-- Pojedziecie, Waszczykowski, do mojego najbliższego sojusznika, premiera Jej Królewskiej Mości. Zaczniecie tak, najlepiej zapiszcie sobie, powiecie, że wy osobiście sami nic nie znaczycie, że jesteście nikim, jeśli chcecie, możecie nawet powiedzieć, że jesteście tępy kmiot, mnie to nie przeszkadza, podobnie jak Pasztetowa i Maliniak, że władzę całkowitą sprawuje Pułpidski, i że to on proponuje nowy traktat europejski.

-- A jakiż to nowy traktat?

-- Węgla i Stali.

-- Sprawdzę jak jest po angielsku tępy kmiot i jadę.

-- Słyszałem, że na Maliniaka Polonia woła czasem asshole, ale może wolicie tak jak wołają na Pasztetową. Pozostawiam to do waszej decyzji.

Waszczu pojechał, wrócił jednak tego samego dnia:

-- Nie wpuszczają już Polaków.

-- Powiedzieliście, że nic nie znaczycie?

-- Powiedziałem.

-- Pewnie za wcześnie. Nie szkodzi, zdaje się, że niechcący na sojuszników wybraliśmy najbardziej antypolski element w Europie. Samiśmy, Waszykowski, ksenofobiczni, więc nie będziemy się obrażać na naszych angielskich towarzyszy. Woda pod mostem. To jest najważniejsza zasada dyplomacji. Teraz plan B, nauczycie się przy okazji, jak się robi politykę europejską, która nie jest taka trudna jak stosunki azjatyckie, ale o nich później, nie chcę was dziś gorszyć. Pojedziecie do naszych najmocniejszych, obecnie jedynych sojuszników europejskich, do Rumunii, z prezydentem nie rozmawiajcie, Iohannis to Sas Transylwański, element niemiecki, zobaczcie się z Dacian Cioloșem, weterynarzem rumuńskim czystej krwi. Powiedzcie na sam początek, że nic nie znaczycie, zapiszcie sobie lepiej, powiedzcie mu też, że jesteśmy dwudziestym mocarstwem z pewnego punktu widzenia, a piątym z innego, kolebką konstytucji, za Żydów u nas groziła rozwałka, dodajcie, że kto po której stronie w drugiej wojnie walczył nie ma obecnie znaczenia. Potem powiedzcie, że maczelnik Pułpidski proponuje nowy traktat, i że to się uda, a Rumunia wyjdzie z cienia Bułgarii.

Waszczykowski pojechał, czekał na audiencję w brutalistycznym hotelu Rodina przy bulwarze generała Totlebena, w mieście przebywały jednak niezliczone delegacje francuskie, niemieckie i holenderskie na znacznie wyższym szczeblu, Dacian odgrywał już zapewne jakąś rolę, w każdym razie, Waszczu na audiencję nie wezwano.  Wrócił do Warszawy.

-- Pewnie pojechaliście do Bułgarii. To się stale zdarza w dyplomacji. Wobec tego pokażę wam, jak się robi stosunki azjatyckie. Pojedziecie do naszych największych sojuszników na całym kontynencie, do Turcji, zaproponujecie im współudział w powołaniu do życia nowego traktatu, ale zacznijcie tak, zapiszcie sobie.

-- Mam już zapisane. Tyle, że Turcja nie jest w Unii.

-- Wiem, ale spróbujcie, praktycznie nie ma też ani węgla, ani stali.

Waszczu pojechał, Turcy przywitali go rekonstrukcją bitwy pod Mohyłowem, Waszczu pojmano, nadziano na pal ze nieookorowanej, świeżej brzozy, ale przynajmniej nie odcięto głowy jak Żókiewskiemu. Przydzielono mu natomiast nieco dłuższą limuzynę, żeby Waszczu mógł spokojnie wrócić do domu.

-- Nie zrażajcie się Waszczykowski, mówiłem wam, że stosunki azjatyckie to franca. Siadajcie, wyjaśnię wam plan, zdaje się, D, uderzenie ostateczne, blitzkrieg. Gdzie nas najmniej się spodziewają z nową inicjatywą europejską?

-- W Białowieży?

-- W Brukseli, asshole. Pojedziecie na nieformalny szczyt państw-członków założycieli, z którego nas wyproszono, siądźcie w korytarzu i nic nie mówcie. Piszcie maile, dzwońcie gdzie musicie, umówcie się z dentystą, odwołajcie udział w pielgrzymce pieszej urzędników państwowych, jeśli się wybieraliście, a jak nie, to się zapiszcie, tylko nie wychodźcie z korytarza, nawet żeby się odlać. Nie ważne jak to się skończy, ważne, żeby was nikt nie poklepał po plecach. Jak was w końcu wyproszą, powiedzą, że won, że to dla miłośników Europy, powiecie tak, lepiej zapiszcie sobie.

-- Mam zapisane.

-- A potem złożycie w moim imieniu propozycję traktatu.

-- Węgla i Stali?

-- Take rzeczy można mówić Turkom i Bułgarom, bitch. Mówcie ogólnikami, powiedzcie, że Pułpidski to wyłącznie niedomówienia, i że dzięki temu osiąga wielkie sukcesy, gdyby Unia Europejska się od niego uczyła, nie można byłoby z niej wystąpić.
-- Wcześniej czy później, zapytają o jakieś szczegóły, bez szczegółów nie da się naszej propozycji odrzucić.

-- Wtedy zajrzycie do tej oto, zalakowanej koperty.

Waszczu pojechał, siedział, a właściwie leżał na ławce w korytarzu trzy dni, a kiedy siły porządkowe go w końcu chciały wyrzucić, przedstawił policji pałacowej propozycję nowego traktatu. Gwardziści powiedzieli mu po francusku i flamandzku, że nic nie znaczy, że jest connnard/lul, co oznaczało jednak akceptację strategii negocjacyjnej strony polskiej. Waszczu otworzył wtedy zalakowaną kopertę, szepnął kilka słów dowódcy Gwardii na ucho, a ten uległ błaganiu szaleńca i dopuścił go przed oblicze podsekretarza kierownika szczytu, Grasia:

-- Podobno macie absolutną bombę, która uratuje Europę. Przez wzgląd na waszą narodowość, Waszczykowski, i z szacunku dla choroby, która was toczy, pytam, o co wam, kurwa, świry chodzi?

-- O nowy traktat, państwa będą w nim suwerenne, a Unia silna, będzie nowa armia europejska złożona z rolników, do zwalczania biurokracji; kto tego projektu nie poprze, będzie siłą odśrodkową, jaka drąży, mówiąc delikatnie, bo można by tu użyć znacznie mocniejszego terminu, nasz kontynent od czasów rzymskich, a właściwie helleńskich, które różniły się od rzymskich rolą elementu mistycznego.

-- Co za bełkot, nikt się już na to nie łapie.

-- Nie musi, postęp rokowań traktatowych będzie się blokować za pomocą mechanizmu z Joaniny, perły w koronie dyplomacji pisowskiej.

-- To było z zalakowanej kopercie, Waszczykowski, że będziecie blokować własną propozycję traktatową?

-- Ale dlaczego jej nie blokować, skoro nie ma sensu?

-- Powinniście się byli odlać, Waszczykowski, wasz wpływ na teatr europejski byłby wtedy znacznie większy.
-- Jak się odlewam, brzoza przestaje rosnąć. 

00:20, balsamlomzynski
Link Komentarze (15) »
sobota, 25 czerwca 2016

 

 

Wyobraźnia pisowska działa z większym rozmachem, niż najśmielsze wyskoki innych organizmów, zarówno żywych jak umarłych. W największym uproszczeniu, chodzi o to, że cokolwiek ma miejsce, exit Camerona czy entrée Putina, kolaps funta czy klops Pawłowicz, wszystko wydaje się potwierdzać słuszność uprzednich majaczeń obozu.

Dlatego nie należy się dziwić, że na wieść o Brexicie, biało-czerwona drużyna posiniała z radości, głównie jednak dlatego, że koniec Europy potwierdzał konieczność ekshumacji, od czego Kownackiemu z Jakim wysunęły się również zęby.

Korzystając z zamieszania, polecieli na cmentarz powązkowski kopać, zanim się rozjaśni.

Jak się słusznie podejrzewa, Kownacki jest upiorem litewskim, które to upiory niczym nie różnią się od polskich, a od hiszpańskich jedynie rzężeniem; Jaki natomiast jest hieną przyziemną, jakich wiele po dziś dzień dybie u nas na różne formy normalności.

Zrodziło to pewne drobne spory metodologiczne, Kownacki chciał kopać w trakcie burzy i protezą kończyny dolnej, która była wykonana na kształt łopaty z kości słoniowej, Jaki wolał pazurami, w kompletnych ciemnościach i, co się rozumie samo przez się, z wyciem. Pogodzili się oczywiście, Jaki kopał rękami i wył, szczególnie jak Kownacki trafiał go łopatą w palce, które i tak przecież odrastały, co było widać przy każdym kolejnym uderzeniu pioruna.

Sześcioletni grób pokryty jest ziemią już kompletnie ubitą i przerośniętą korzeniami, co było na rękę Jakiemu, któremu paznokcie wyrosły jak nie przymierzając córce Wassermana, a i kość słoniowa łopaty była od nieużywania żółtawa, jak mistyczne ciało Rydzyka. Dało to pretekst do licznych, dosyć oklepanych żartów, którym nie było końca.

Dotarli do wieka, odrzucili je precz, zamiast jednak atmosfery rozkładu i nieistnienia, które są prawdziwym motywem biało-czerwonej drużyny, zastali pewnego obywatela polskiego na usługach. Kownacki, który bardziej nie znał, i bardziej niż Jaki nie miał żadnych związków z Robertem Luśnią, automatycznie wskoczył w narrację obozu:

-- Błędem było nieprzeprowadzanie ekshumacji zaraz po sprowadzeniu trumien z Moskwy!  Jakąż to grę operacyjną rozgrywasz w grobie patrioty, Luśnia?

-- Gra jest pooperacyjna, działam pod przykrywką, prowadzę sprzedaż bezpośrednią preparatów bez recepty Herbapolu, w imieniu i na rzecz T.W. Anakonda, który zapewne pobiera teraz lekcję skoków do wody.

-- A czy to na coś pomaga? Funta kłaków tu nie ma.

-- Ależ to przecież od niesterylności kabiny, a nie od suplementów diety.

-- Domyślasz się Luśnia, że to twój koniec?

-- A wiecie czym zabija się członka tej samej rady nadzorczej, co T.W. Anakonda?

-- Łopatą z kości słoniowej.

-- Trzeba zjeść po trzy tabletki powlekane Apatinac, a posiądzie się wiedzę jak.

-- Dawajcie, Luśnia, te tabletki powlekane.

Spożyli i naturalnie zaczęli zamieniać się w proch:

-- Luśnia, psie, oszukałeś nas!
-- Głównym efektem tabletek powlekanych są skutki uboczne i to jest wiedza, którą każdy powinien posiadać. 

07:07, balsamlomzynski
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 126
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne