Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
RSS
piątek, 21 kwietnia 2017

 

Niech będzie pochwalony Bóg, przedwieczny ojciec, Maryja, zawsze dziewica i Jezus Chrystus, nigdy nie w służbach, a nawet przez nie bity, zarówno batem jak i po plecach. Witam państwa w cotygodniowym felietonie Głos Polski. Mam dziś państwu do przekazania wiadomość trudną, ale i ważną. Dziś po południu, zaraz po Aniele Pańskim, mówiąc ściśle, w dekadzie Wielkiej Soboty, aż do Świętej Trójcy odmawiamy w tym czasie Królową Niebios, zadzwonił do mnie przewodniczący podkomisji ponownego wyjaśniania, doktor Wacław Berczyński, włókiennik, inżynier, wybitny badacz ogromnej ilości amerykańskich wypadków losowych, zarówno własnych, ale przecież nie tylko, i oświadczył, że mu odjebało. Można powiedzieć, szewc bez butów chodzi, a mówiąc ściśle, w komisji schizoidalnej o diagnozę najtrudniej. Powiedziałem mu, naturalnie, że przecież dlatego właśnie został zatrudniony, i że dlatego to się nazywa podkomisja, bo nikt nie spełnia wymogów bodaj, żeby blaszane kury macać, a on na to, że odjebało mu ponownie, i że nie ma dwóch zdań, tym razem ostatecznie. Ja mu na to, że nigdy nie jest ostatecznie, a on na to, skąd ja mogę takie rzeczy wiedzieć. Więc mu wyjaśniam, że mam kompletnie porąbane od głębokiego Gierka, kiedy już nie było cukru, ale jeszcze było masło, a mimo to stwierdzam, że z każdym miesiącem budowania zaawansowanej gospodarki wolnorynkowej, jest ze mną coraz gorzej.  On mi tu przerywa: no to mi, Antoni powiedz, jak bardzo ci odjebało, a ja ci powiem, czy mnie bardziej. No dobra, mówię, żeby wzmocnić flanki wschodnie i zachodnie potrzebuję groby kopać, a on na to, że on ma gorzej. No to go pytam, co pani jest. A on mi na to odpowiada, śmigłowiec.

 


07:57, balsamlomzynski
Link Komentarze (8) »
wtorek, 14 marca 2017

 

 

Pierwszy oficjalny tydzień Europy różnych prędkości zastał ambasadora Siergieja Iwanowicza Kisljaka, najszybszego pośród Europejczyków, na gorączkowych rozjazdach między Ankarą, Paryżem i Rotterdamem, przyszłą prezydentkę VI Republiki Francuskiej na obrabianiu wartkiego strumienia natrętnych urojeń, ustępującego prezydenta V Republiki na bieżni ustawionej na 8km/g. Do Polski powoli wrócił topinambur, mirabelka na podwórku przy Andersa 10 była bez życia.  Zdecydowanie najwolniej rzeczy toczyły się jednak w tym, co czasem określa się jako umysłowość Szczerskiego, pisowskiego specjalisty od posyłania pozornych przywódców w pozorne misje. Specjalista pracował zawzięcie nad zaproszeniem dla Trumpa na lipcowy szczyt Międzymorza, które ostatecznie rozpłynęło się w ubiegły czwartek, wespół z grupą V4, która wobec Intermarium była podzbiorem ścisłym, za życia niezbędnym i niewystarczającym, po śmierci zbędnym i wystarczającym by uczynić misję Szczerskiego rechotem postfaktyczności. 

Zaproszenie już raz złożono, na ręce doradcy Trumpa, generała Flynna, z którym specjalista pisowski gorąco i natychmiast się zaprzyjaźnił, niestety, nowy kumpel okazał się zarówno szpiegiem rosyjskim jak i agentem tureckim i teraz, na wszelki wypadek, pismo trzeba było przygotować raz jeszcze.
Szczerski jest organizmem nieskomplikowanym i rozdrażnionym. Umysłowość ma natomiast wyłącznie rozdrażnioną, jak u Dostojewskiego. Z górą dwadzieścia lat snucia groteskowych urojeń geopolitycznych uważał za cenne doświadczenie zawodowe, ale dziś i roić było hadko.  

Pisma dyplomatyczne redagował tak jak mówił: wyrzucał strumień skarg i zażaleń tak długo i tak szybko, aż w końcu wpadał na coś, co przypominało rzeczywistą myśl, wtedy zdumiewał się, że nie od razu go zrozumiano i, zirytowany, milkł.
Redakcja nowego zaproszenia przedstawiała nadzwyczajne wyzwanie, bo nie istniał już absolutnie żaden powód, dla którego warto było fatygować się na lipcową imprezę do światowej kolebki bigosu:  Intermarium raz jeszcze, jak za Czartoryskiego, Piłsudskiego i Sikorskiego, przestało istnieć, Trump właśnie okazał się być rosyjską wtyczką, Kaczyński nią się właśnie stawał w praktyce, prezydent Rzeczypospolitej został zepchnięty do roli kolędnika i kukły obozu niepodległościowego.  W desperacji, Szczerski powziął plan odwrócenia swojej zwyczajowej metodologii i przystąpił do opisania prawdy taką jaką ona jest, a dopiero potem ubrania jej w nonsensy, które uważał za kwintesencję dyplomacji:
„Prezydent (który nie jest agentem rosyjskiego wpływu, a jedynie popychadłem agenta, złośliwi mówią nieładnie, że przecwelonym) ma zaszczyt zaprosić pana na szczyt Międzymorza ABC (skrót kancelaria prezydenta RP rozwinie jeśli akweny się utrzymają). Intermarium przestało właśnie grzać, ale ci sami, którzy tak twierdzą, wcześniej mówili, że nie grzało nigdy. Była to do pewnego stopnia inicjatywa antyrosyjską, więc może pana ucieszyć, że jej nie ma, ale była też antyunijna, więc jej ponowne nieistnienie może pana zmartwić. Mówiąc między nami, nie chodzi o morze tylko o szczyt, który odbędzie w lipcu, spokojnie pan się zmieści, bo impeachment pański potrwa co najmniej rok, zaś prezydent RP dociągnie do lata mimo chronicznej czwartorzędności (poza Kaczyńskim jest jeszcze Maciora, a ostatnio także Waszczykowski, co już jest kompletny syf. Jakież Intermarium przemoże takie wały?)” 

23:29, balsamlomzynski
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 136
Zakładki:
Obowiązkowo
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne