Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
Blog > Komentarze do wpisu

The Amerykanie



 

Powodem, dla którego termin wizyty w Polsce wyznaczono w ostatniej chwili, było to, że ludzie Trumpa bali się, że coś ich zatrzyma. Z tych też powodów jechali wszyscy: żona Melania, która była niewinna, ale po ostatniej operacji plastycznej wyglądała dwuznacznie, ambasador Kisljak, który chciał spędzić więcej czasu z rodziną, córka Iwanka, która nie wyobrażała sobie dnia w więzieniu federalnym, nie mówiąc o wieczności za zdradę stanu. Jechał naturalnie Kushner, zięć i nadzieja Trumpa, prawdziwy sprawca całego zamieszania, wyznawca chasydyzmu w wersji kremlowskiego rabina Rosji, Berela Lazara, którego berakhot czyli błogosławieństwo, pierze wszelki pieniądz.  Jechał generalny prokurator, alabamski segregacjonista i miłośnik Putina Jeff Sessions; leciał ekspert od znikania i innych zagadnień niecierpiących zwłoki, Corey Lewandowski. Jechał agent turecki i rosyjski, generał Flynn i, oczywiście, powiernik i doradca dyktatorów, Paul Manafort.

Nie wszyscy, rzec można, zdążyli. Rzecznik prasowy Spicer dobiegł, kiedy schody odsuwały się już od samolotu. Skoczył, chwycił się progu, ale Lewandowski, nie tyle ze złości, co z przyzwyczajenia, zatrzasnął ciężkie drzwi, miażdżąc Spicerowi ręce. Rzecznik umarłby godnie na ziemi amerykańskiej, ale wysokiej jakości płaszcz jesienno-zimowy Rab Neutrino Endurance, utrzymał go w locie aż do Nowej Szkocji.

Płaszcz miał się przydać w Moskwie, bo tam tak naprawdę wybierała się pierwsza rodzinka. Amerykańscy piloci z dawnego naboru uparli się jednak lądować zgodnie z planem lotu, czyli w Warszawie, w duchowym przyczółku GRU, ale jednak na terenie NATO.

Lot i zabawne perypetie rzecznika prasowego przywróciły Trumpowi dobry nastrój. Rozmawiał z Manafortem, który porzuciwszy wszelkie charakteryzacje siedział w stroju jednolitym.

-- Czy to prawda, że Warszawa jest ostatnim miastem, gdzie nie będą ze mnie drwić?

-- Nie ręczę za Warszawę, ręczę za Maliniaka.

 

Delegacja w składzie: Maliniak, Jąkała i Zajączek stała na płycie od kwietnia, w miejscu precyzyjnie wynegocjowanym przez Jąkałę, co było zresztą jedynym ustępstwem uczynionym na rzecz Amerykanów, bo strona polska chciała stać od stycznia i już w Nowej Szkocji. Drzwi samolotu uchyliły się, wysunęła się głowa Lewandowskiego, na szykującego się do wykonania gestu powitalnego Maliniaka spadły zmiażdżone ręce rzecznika prasowego Spicera:

-- Wasze ręce?

-- W wasze ręce.

-- Prezydent schodzi zaraz?

-- Pan prezydent chce rozmawiać z Kępą.

-- Nie może być Jąkała, albo Zajączek?

-- Chyba sobie, Maliniak, żartujecie.

Kępę wciągnięto na pokład za pomocą dźwigu do podnoszenia pocisków ziemia-powietrze-ziemia.  Lewandowski wyjaśnił swojej odpowiedniczce w rządzie polskim, że piloci i nawigator, których w sumie było pięciu, nie mają się dobrze:

-- Trzeba ich pochować, ale ładujcie, Kępa, po sześciu.

-- Przecież ich jest pięciu.

-- Kopcie dla sześciu.

Kępa zawiozła zwłoki w rodzinne okolice, tam zupełnie przypadkowo spotkani koledzy wykopali odpowiednio głęboki grób. Wrzucili załogę, potem Kępę, zasypali powierzchownie ze względu na domniemany testament, w którym pierwsza dama Sycowa życzyła sobie wielokrotnych ekshumacji w atmosferze skandalu.

 

Tymczasem Maliniak, korzystając z okazji do pokazania tężyzny fizycznej również w okresie letnim, wspiął się po linie. Na górze panowała atmosfera rozluźnienia: Kushner w czarnej lisiurce unosił się nad walizką ze środkami, trzykrotnie powtarzając berakhah kesef, ale ponieważ tak się wcale nie mówi, środki zamieniały się w bezwartościowe ruble.

Iwanka bezceremonialnie odkręciła własne nogi i malowała paznokcie od drugiej strony:

-- Maliniak, zrobić wam paznokcie?

-- Nie ma potrzeby, są zrobione.

-- Jest potrzeba, żona wam maluje?

-- Nie, skądże.

-- Zajączek?

-- Ależ, jak pani tak w ogóle może.

 Lewandowski czyścił karabin wyborowy z lunetą na rozszerzone spektrum:

-- Wiecie do czego ten karabin jest najlepszy? Wsadza się lufę w usta, a palcem prawej nogi naciska spust.

-- A po co luneta?

-- Żeby lewą nogą lepiej objąć.

Trump, który miał zakres uwagi owada, nudził się bezceremonialnie.

-- Skąd ta zwłoka, panie prezydencie, zapraszamy na teren naszego pięknego kraju.

-- Czekamy na tłumacza.

-- Nie potrzeba tłumacza.

-- Trzeba, nikt nie wie, jaki jest polski odpowiednik naszego "wicie, rozumicie"

-- "You feel me?"

-- Maliniak, wicie, rozumicie, musicie mnie ułaskawić.

-- Naturalnie, niniejszym ułaskawiam, a za co?

-- Ruscy mnie wybrali.

-- Nas też.

-- A to ja tego nie wiedziałem.

-- Mario nie zna się na zakładaniu podsłuchów, ile razy próbuje, zaplątuje się w kable, co wywołuje przeciek; trzeba było FSB, handlarza ruskim węglem i kelnerów w ulubionej knajpie pracowników ambasady rosyjskiej.

-- Ale ja was nie mogę was ułaskawić, Maliniak.

-- Ja dla pana właśnie złamałem konstytucję.

-- Wy niczego nie łamiecie, Mailiniak, wy jedynie podpisujecie, a potem posyłacie Zajączka na męki do telewizorni. Pragnę wam jednak pomóc, pewnie chcecie z sobą skończyć. To zdejmijcie skarpetki.

-- Nie chcę.

-- Kłamaliście co do stanu stopy, wstydzicie się teraz? Iwanka wam pomoże.

Iwanka przyskoczyła ze zdumiewającą szybkością, odkręciła Maliniakowi nogę, jakby i on był manekinem, Lewandowski podsunął sztucer i byłemu już na dobrą sprawę prezydentowi RP wydało się zupełnie naturalne i niegroźne by zimna lufa dotknęła podniebienia. Kiedy znakomicie oporządzony duży palec nogi Maliniaka trafił do poręcznego kabłąka, zamiast ujrzeć przed oczami całe swoje życie: fazę ministranta gorliwego, ministranta mściwego i ministranta spolegliwego, pierwszy narciarz RP ujrzał oczami wyobraźni opętanego pożądaniem Rydzyka goniącego po korytarzach PZU Sadurską. Co dziwne, to Sadurska dysponowała gigantycznym, obrzezanym członkiem, którym, gdy zakonnik się za bardzo zbliżał, okładała po pysku, a gdy dystans się zwiększał, wspierała się zalotnie a to o ścianę boczną, a to o luksusową wykładzinę, co wcale nie jest takie proste. Maliniak pragnął przeanalizować tę intrygującą sytuację, ale nie zdążył, bo wszystkie wytwory jego wyobraźni wylądowały wraz z nią na jednym z okien samolotu.

Uprzątnięcie bałaganu trwało ułamek sekundy, ale reszta delegacji polskiej zorientowała się w sytuacji. Jąkała wymamrotał coś o Trójmorzu i dał nogę, Zajączek wspiął się na górę:

-- Sami przyszliście, Zajączek, a gdzie Jąkała?

-- Poleciał ratować Trójmorze, mówi, że się z tego robi Kanał Elbląski, bo tylko Obwód Kaliningradzki chce przystąpić, a i to po to, żeby przypierdolić. A gdzie Maliniak?

-- Jeśli chodzi o Maliniaka to wicie, rozumicie.

-- A to bardzo dobrze, bo jemu zależało, żebyście się czuli jak u siebie.

 


Foto: "The Americans", FX Network (2013-) (USA) (TV)

 

czwartek, 06 lipca 2017, balsamlomzynski

Polecane wpisy

  • Międzymorza wielu prędkości

    Pierwszy oficjalny tydzień Europy różnych prędkości zastał ambasadora Siergieja Iwanowicza Kisljaka, najszybszego pośród Europejczyków, na gorączkowych rozjazda

  • Művész Kávéház

     Bywalcy Művész Kávéház przy Andrássy út 29: Gergely, Mihály i Pál przekomarzali się w naturalny, węgierski, zasadniczo namolny, przygnębiający sposób,

  • Międzyrzecze

    Waszczykowski wrócił do Warszawy skupiony, jeszcze spięty od niedawnej nieustępliwości negocjacyjnej w sprawie Tuska. Z limuzyny wysiadł na przystanku Nowogrodz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/07/07 19:54:41
Nie mieści się w głowie, że nawet całkiem rozsądnym ludziom w Polsce wydaje się, że wizyta gościa, którego niebawem usuną za współpracę z Rosjanami przy oszustwie wyborczym,dokonanym w zamian za pranie oligarchom pieniędzy, to jakiś sukces rządu. Przy tej okazji ostatecznie już upowszechniła się wiedza, że Polska jest krajem specjalnej troski, jedynym gdzie obłąkany Trump mógł bezpiecznie wystąpić, gdzie spragnieni pochlebstw, zwiezieni autobusami, szczęśliwi pod autorytarnymi rządami idioci, nie są świadomi narastającego obłędu i minimalnych już wpływów Trumpa nawet we własnej partii.
-
2017/07/09 17:54:02
Przyznam szczerze, że nie bardzo wiem, co mogłabym dodać do tych jakże słusznych uwag. Zauważ jednak, że my tutaj zdążyliśmy się już trochę przyzwyczaić. Po wstępnym zaskoczeniu w zasadzie wszyscy traktują nas, jak społeczeństwo (kraj, rząd etc., niepotrzebne skreślić) specjalnej troski. Wróciliśmy wesoło do przedszkola, gdzie jest miło i przyjemnie, można pleść idiotyczne androny i nikt się nie kompromituje. Można lepić sobie jakieś nieudaczne figurki z papier-mache i każdy się zachwyca, że śliczne. Można wrzeszczeć i tupać ze złości, a nawet popychać kolegę w kolejce po mielone, wiadomo, dzieci czasem się zdenerwują, a wtedy całkiem zrozumiałe, że ugryzą innego delikwenta w łydkę, uszczypną, czy po prostu brutalnie przywalą. Czasem trzeba za to przez chwilę stać w kącie, ale kto by się tym przejmował.
Jest ciepło, coś tam dają do jedzenia, a nawet jak się człowiek zsika w gacie, to też żadna trauma. Wiadomo, zdarza się.
Nie zwracamy uwagi na to, co się dzieje na zewnątrz. Wiemy, oczywiście, że są inne przedszkola, a w nich inne przedszkolaki, niektórym zdaje się trzeba pomóc, ale to już niech dorośli się tym zajmą. Nam pani powiedziała, że tamte przedszkolaki są niegrzeczne i mogą nam ukraść klocki, a my wierzymy naszej pani.
W naszej sali jest naprawdę fajnie, bawimy się starymi kapslami, oglądamy sobie filmy o wilku i zającu, a w piątki uczymy się rosyjskiego.
-
2017/07/09 21:11:34
Kiep Waszczu i buc Szczerski zbierali gratulacje za zaproszenie rosyjskiej operacji specjalnej pod pomnik Powstania Warszawskiego.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2017/07/10 23:36:57
Jota, dla ciebie: youtu.be/zpx-RHpgNms
-
2017/07/11 08:30:30
No i wyszło akurat dziś na jaw, że synalek Trumpa, jego zięć (Kushner) i szef kampanii (Manafort) świadomie weszli w porozumienie z przedstawicielką Kremla (Natalią Wjeselnicką) w celu uruchomienia znajdujących się w posiadaniu Kremla zahackowanych materiałów z serwerów Clinton i Demokratów. Formalnie, jest to zdrada stanu, można szukać brudu na przeciwnika, ale nie można, świadomie, szukać pomocy krajów ościennych dla kompromitacji przeciwni(-ka)-czki. Czy ćwok Waszczu i Jąkała Szczerski zostaną wreszcie kopnięci w jamę przez zdolne do tego czynniki narodowowyzwoleńcze i antyrosyjskie? Czy Waszczu odszczurzy i zdezynfekuje podest pomnika Powstania za pomocą ścierwa po Szczerskim, lub odwrotnie?
-
2017/07/13 17:50:13
Kaczmarski wiecznie aktualny. Gdyby wiedział, jak bardzo...
Dziś - zdaje się - skończył się w naszym przedszkolu trójpodział władzy. Cała władza w ręce ludu pracy.
-
2017/07/18 13:26:20
Dosłownie - cała władza.
-
2017/07/19 07:51:05
Chciałem posłuchać porannego jazgotu w pisowskiej jedynce, jeszcze nic na sieci nie ma, jedynie zapowiedź, że niebawem zwali się Kempa, ale zauważyłem, że o 13:15 będzie audycja:
"Karolina Cicha kontynuuje wątek tatarski"
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne