Spotkania polityki i narracji, onuc i opatrzności, gówna i wiatraka.
Blog > Komentarze do wpisu

Dedukcje córki Wassermana

 

 

Ostatni belgijski konstabl sprzed reformy policji w 2001 roku, pozostawiony w służbie czynnej przez czyste niedopatrzenie, hoofdinspecteur Vranc Vandenreijt z pierwszego dystryktu, piątego oddziału, z komisariatu przy bulwarze Clovis, niedaleko Ambiorixsquare, dwa kroki od siedziby Prezydencji Rady Europejskiej, czynnie nie służył w żadnym sensie, stanowił natomiast cyberzagrożenie dla komisariatu, dystryktu pierwszego, oddziału piątego, policji belgijskiej, prekaryjnej nagle jak tafla lodu Europy i infantylnej jak festiwal Eurowizji przestrzeni transatlantyckiej.

Rzecz w tym, że zamiast dbać o większą wykrywalność pospolitych przestępstw, Vranc konspirował przeciwko kasztanowcowi pospolitemu, o którym twierdził, że zasłania światło słoneczne, choć w istocie chodziło o widok na ulicę, przy której mieścił się bar Hairy Cannary oraz bar z jazzem Funky Monkey i, tak się akurat złożyło, klinika leczenia uzależnień Berlaymont. 
Vranc Vandenreijt miał paru znajomych z dawnych dobrych czasów, kiedy policja coś jeszcze znaczyła, starał się problem załatwić, ale mówili mu: Si le tronc est de 35 centimètres, Vranc, ils vont vous tuer comme un chien, co znaczy „Jeśli ma 35 cm obwodu, Vranc, zabiją cię jak psa”.

Pisał zatem fejkowe petycje i podszywał się pod aktywistów. Podczas jednej z wypraw w obszary okupowane przez ekstremalne ruchy antyekologiczne, namierzył go haker rosyjski, Guciffer 2.0, przybyły przez francuską firmę wirtualnych sieci prywatnych VyprVPN. Guciffer 2.0 przegryzł się zawansowanym fluxionem autorstwa irkuckiego specjalisty FancyBear_16, przez osłony policyjnego serwera, wrzucił w kaszę komputera Vranca szkic Europejskiego Nakazu Aresztowania, który wyglądał jak oficjalny przekaz Europolu. Tymczasem sam szkic był zupełnie surowy, powstał gdy prezes ledwie się ślinił na myśl o zemście, a wykradła go sprzątaczka, funkcjonującą w necie pod nickiem JoaninaForever_2010:
 
 „W nawiązaniu do toczącego się postępowania o ciągnienie liną samolotu pasażerskiego OLT Express, zamiast wraku z elitą poległą piętnaście metrów nad ziemią wskutek rozdzielenia wizyt przez oskarżonego (jednocześnie sprzedającego CIECH prywatnemu inwestorowi po cenie dwa razy wyższej, niż rynkowa, a inwestor i tak podwoił tę cenę w rok, a każdy głupi wie, że suweren lepiej zarządza spółkami, niż prywaciarz, na konferencjach u Rydzyka udowodniono to setki razy, innymi słowy, oskarżony zarówno cenę zawyżył jak i obniżył, od czego Rydzyk przewracałby się w grobie, gdyby nie to, że niestety ciągle jeszcze żyje), niniejszym wydaje się Europejski Nakaz Aresztowania za Donaldem Franciszkiem Tuskiem, ojcem jednego z ciągnących, wnukiem Józefa Tuska, który był wpływowym czynnikiem na syna.

Tusk ma wzrost (wpisać wzrost) i oczy (wpisać kolor),

Znaki szczególne: charakteryzuje się niewymawianiem „r.”

Uwaga: twierdzi, że jestem uzbrojony.

Tusk nie uznaje suwerena za normalnego, uznaje prymat niemiecki, rosyjski i własny, zarówno w rozmowach oficjalnych jak i na molo. Podejrzany przebywa przy Rue de la Loi/Wetstraat 175. Osoby fizyczne, które wejdą w posiadanie wiedzy o miejscu przebywania oskarżonego zobowiązane są do powiadomienia dowolnego komisariatu policji lub zadzwonienia do:
pana Zbyszka: +48 22 Zbyszek, albo:
córki Wassermana" +48 22 Tochter.
Udzielanie schronienia lub poparcia jest tożsame z uznawaniem suwerena, którego jestem głównym członkiem, za nienormalnego.
Zaznacza się jednocześnie, że to się wszystko układa w jedną całość.”

Vranc Vandenreijt do tego stopnia ucieszył się, że zna przestępcę z widzenia,że natychmiast przystąpił do wykonywania czynności, co sprawiło mu wielką przyjemność bo jakby wszystko robił dwa razy. Wyjął z sejfu służbowy pistolet, sprawdził ilość naboi w magazynku. Na dole włączył koguta, ale ostatecznie ledwie ruszył, a już zaparkował pod Włochatym Kanarkiem, przy Alei Archimdedesa 12, gdzie pozwolił sobie na jeszcze jedną filiżankę kawy z odrobinką likieru Elixir d’Anvers. Wkroczył do budynku Justus Lipsius, machnął nakazem portierowi, ale portier nie był ani głupi, ani nie był portierem, zapytał o podstawę prawną, której w dokumencie nie było.
-- Nie widzę problemu, córka Wassermana jest słynną śledczą, zwykłe przeoczenie.
I zadzwonił do córki Wassermana:
-- Jaka podstawa prawna jest do aresztowania Tuska?
-- Chodzą słuchy, że chodzi o ojcowskie porady, które udzielane były synowi, a których nie udzielano narodowi polskiemu.
-- No tak, mój ojciec nigdy nie radził mi niczego, czego uprzednio nie ogłosił w Wesołej Małpie, w każdym razie zanim nie popadł w delirium. Teraz wszystko rozumiem, nic dziwnego, że syn ciągnął OLT Express.
-- Jest też Ciech i sopockie molo.
Ponieważ portier nadal patrzył pytająco, Vranc Vandenreijt nie przebierał w słowach:
-- Jest jeszcze Ciech i jest molo.

 Tusk był akurat zajęty, ale naturalnie przyjął policjanta z Europejskim Nakazem natychmiast:
-- Donald Tusk? Jest pan aresztowany.
-- Podstawa prawna?
-- Proszę sobie nie żartować, dochodzenie prowadzi słynna córka Wassermana, podstawa prawna będzie taka, że mucha nie siada.
-- Małgorzata Wassermana od śledziony? Czy pan wie, że w wypadkach komunikacyjnych śledziona po prostu pęka?
-- Czy pękłaby, gdyby nie rozdzielono wizyt, Herr Tusk?

Nakładając Tuskowi kajdanki, Vranc Vandenreijt miał niejasne poczucie, że nie wypełnił wszelkich znamion:
-- Zechce pan powiedzieć jeszcze Rue Royal.
-- Rue Royal.
-- Hmm, proszę powiedzieć: Le verre en verre vert.
 Tusk powtórzył jak bezzębna szansonistka z Montmarte.
-- La grosse graisse grasse.
-- La grosse graisse grasse.
-- Putain, w polityce musi być jeszcze jakiś inny Donald.

Z pustymi rękami, Vranc opuścił pałac, wkrótce potem kazali mu się spakować i wziąć bezterminowy urlop. Już jako margines społeczny, z pomocą Elixir d’Anvers podpiłował nocą kasztanowca, przyłapano go, osadzono. W drodze na szafot, za jaki bywalcy Włochatego Kanarka uważają klinikę Berlaymont, były hoofdinspekteur poprosił o ostatni telefon, zadzwonił do córki Wassermana:
-- Co się tam u was dzieje, towarzysze, przecież Tusk wymawia „r” jak francuska kurwa.


 

czwartek, 23 lutego 2017, balsamlomzynski

Polecane wpisy

  • Pokój socjalny

     Anfisa Aliochina, urzędniczka-porucznik, naczelnik kremlowskiego działu pism wchodzących, obejrza ł a list od Amerykanów pod światło, wyjęła z szuflad

  • The Amerykanie

      Powodem, dla którego termin wizyty w Polsce wyznaczono w ostatniej chwili, było to, że ludzie Trumpa bali się, że coś ich zatrzyma. Z tych też

  • Śmigłowiec

    Niech będzie pochwalony Bóg, przedwieczny ojciec, Maryja, zawsze dziewica i Jezus Chrystus, nigdy nie w służbach, a nawet przez nie bity, zarówno batem jak i po

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/02/23 02:01:27
-- Co się tam u was dzieje, towarzysze, Tusk wymawia r jak francuska kurwa.
-- Nie umiera pan na darmo, hoofdinspecteur Vandenreijt, umiera pan za Gruzję, za Smoleńsk, za Ukrainę.
-- Za Włochatego Kanarka, jedna nóżka bardziej, za delirium.
-- To może u was kanarki tak mają, u nas wyłącznie wróbelki.
-- Rzecz w tym, tępa prokuratorzyco, że ani kanarki, ani wróbelki, że w ogóle nie ma związku między pierwszym a drugim, a jedynie między pierwszym, a trzecim.
-- Wiem: Waszczu, Timmermans, Maciora.
-- Wasserman, dedukcja, córka Wassermana.
-
2017/02/24 08:27:33
Bardzo to tajemnicze i tak splatane ,ze nawet sam Poirot a tym bardziej komisarz Maigret by sie w tym nie połapali.
Tuska trza na komisariat w Łowiczu. Tam mu pokażą jak kajać sie publicznie przed foto ceramika byłego prezydenta, przyznać do ludobójstwa w Kampuczy i uświadomią jak brzydkich antenatów ma ten kaszubski uzurpator.
-
2017/02/24 21:25:09
Jest tak piękna, że nie musi być mądra. Poza tym ma świetne pochodzenie, a pochodzenie w pisie liczy się bardziej od uzębienia. To zresztą ma też piękne, bo jest z pokolenia, które dba o te rzeczy, jedynie oralnie się zaniedbuje. Tu należałby się pochylić nad domniemaną oralną działalnością prezesa a stanem jego dziąseł. Z własnego doświadczenia bowiem powiem, że żylaki odbytu nie mają wpływu na składnię. Zatem wykluczam podejrzenia, że prezes ma z tym coś wspólnego. Jego deficyty składniowe muszą mieć zatem inną przyczynę. Stawiam na te dziąsła, bo lubię, gdy ludzie mają jakieś związki z próchnicą.
-
2017/02/26 22:32:30
Ja myślę, że to jest słuszna teoria. Próchnica, ponadto paradontoza i przodozgryz. Przodozgryz dla składni najgorszy.
-
2017/02/27 22:47:20
Córka Wasser-Mania nie jest mimo wszystko tak pelna wdzieku jak kauzyperda pieniacz z Krynicy. I tak sie wyda - pociesza sie każda poczciwa panna . Ja posłałbym ja na ambasadora na Maltę . Tam aż się aż roi od kawalerów .
-
Gość: miaukota, *.icpnet.pl
2017/02/27 23:14:46
Witajcie. Balsam i Anumlik mnie znają. Reszta obecnych niekoniecznie. Ale chuj tam. Nie mogłem się powstrzymać. Przecież to jest żywe przedstawienie wymysłów Balsama. Jego najbardziej absurdalnych i najbardziej surrealistycznych nocnych fantazji. Kurwa. To się dzieje tu i ówdzie w realu. Ja pierdolę. Chyba rzeczywiście wojna idzie. Przecież oni powariowali ?

www.youtube.com/watch?v=fNlv0rXhPc4
-
2017/02/28 00:02:14
Witaj miaukota, chuj tam indeed.
-
Gość: miaukota, *.icpnet.pl
2017/02/28 00:12:48
Pogrzeby, ekshumacje. Cmentarze, procesje. Zarzuty, dochodzenia. Msze, poświęcenia. Rekonstrukcje dziwaczne. Czy jebani Mickiewicz i Słowacki z Wyspiańskim się ze snu ponurego, patriotycznego obudzili ?
Co to za chocholi taniec się odgrywa ? Czy to jest druga dekada dwudziestego pierwszego wieku czy koniec dziewiętnastego ? Czy to się dzieje naprawdę czy mi już odbija ? Jota-40 ?

www.youtube.com/watch?v=fNlv0rXhPc4
-
Gość: miaukota, *.icpnet.pl
2017/02/28 00:14:38
Witaj Balsam. Miło Cię czytać :)
-
Gość: , *.icpnet.pl
2017/02/28 00:23:42
Polecam. Grajdoł polski w wykonaniu doskonałych aktorów :)

ninateka.pl/audio/sobotka-w-malinowku-marek-lawrynowicz
-
2017/02/28 00:26:19
@miaukota. Powrót z dalekiej podróży, nie z zaświatów, ale z ich dalekich przedmieść.
-
Gość: , *.icpnet.pl
2017/02/28 00:37:55
Cóż. Jeśli mówisz o mnie, polazłem bardzo daleko, jak na kota przystało. Jeśli o czymkolwiek innym to i tak nie ma znaczenia. Poliżę sobie lepiej łapę i ułożę do snu.
A to piosenka dla Ciebie. Przyholowałem ją z dalekich podróży.

www.youtube.com/watch?v=7Nd4ETfrqeo&list=PL2CB51BFDC4BEA591
-
Gość: , *.icpnet.pl
2017/02/28 00:44:31
A ta piosenka jest dla Jotki, jutro ją posłucha. Dobrej nocy wszystkim. Mrr.

www.youtube.com/watch?v=BIxLb_XU09A
-
2017/02/28 06:53:10
Waham się między panną Wasser a siostrą Krynicką (też oralnie zaniedbaną, lecz propagującą zdrowy tryb życia: niezłomność plemników, jogging, cleavage, dożynki). Malta to dobry pomysł dla Pięty (zawsze blady, nawet w Uspienije Preswiatoj Bohorodicy) i Żalka (pisowska odpowiedź na Biedronia). Wartościowe dziewuchy wybierają plaże Egiptu.
-
2017/02/28 07:00:56
I rzecz, która nie daje mi spać: czy istnieje podziemie aborcyjne w Rybniku?
-
2017/02/28 07:35:27
Długo potem, gdy tajemnica związku Maciarewicza z Misiewiczem została ostatecznie rozwikłana, mechanizm działania legislacyjnego ministra Szyszko pozostawał tajemnicą.
Otóż, jak powszechnie informowano, Maciora podarował Misiewiczowi w noc majową, kiedy kwitły jaśminy, dwa caracale do gaszenia pustynnych pól naftowych, poprosił Misiewicza o rękę, a ten powiedział: 'najpierw odbij Antoni z rąk wroga Słupsk'.
Maciarewicz poleciał korwetą Gawron na Słupsk z zestawem Grom i Piorun na pokładzie, których to zestawów normalnie miał za dużo, z kierunku Potęgowo, Łębień, Karżniczka, co technicznie rzecz biorąc jest natarciem z kierunku Przesmyk Suwalski. Rotujące w okolicy oddziały batalionowe NATO odstrzeliły Maciorze łeb z dwóch kilometrów i było po ptokach. Mało tego, przyjechali potem pojazdem, ujęli krwawy łeb Maciory w szczęki samobieżne i wyjaśnili, na przykładzie brzozy, tragedię smoleńską: 'Gdyby latał po borze, po sosnowym, byłoby o sosnę, o lichą, capish?'

Natomiast, o co chodzi Szyszce, pozostawało tajemnicą. Minister ów ustawowo umożliwił odstrzał zwierzyny chronionej z helikopterów, nakazał koncentrować wycinkę na najcenniejszych okazach drzew, wreszcie każdy użytkownik kominka miał obowiązek spalać kilo PVC dziennie, dla osiągnięcia wzrostu zrównoważonego:
-- Cyjanowodór zabija w kulturalny sposów organizmy trudne do zwalczania normalną drogą.
Okazało się w końcu, że nie było żadnego lobbinu, tylko, że na działce Szyszki w Wesołej zamieszkał żubr, cap brodaty z pijanym okiem. Mało, że zamieszkał, zbierał u Szyszki podpisy pod petycją o budowę obwodnicy. Ilekroć Szyszko chciał odstrzelić, żubr chował się za drzewo. Drzewo było niezwykle starym okazem, a żubr niezwykle sprytny, toteż bieganie dookoła okazu o takim obwocie z ciężkim karabinem stało się dla Szyszko codzienną udręką. Ściąłby, ale miał w drzwie kapliczkę. Kiedy moża już było robić na prywantych działkach naloty, żubr zasiadał za Szyszką na tylnym siedzeniu. Wtedy Szyszko pchnął ustawę o obowiązku palenia PVC.
-- A dokąd tak lecicie, Szyszko?
-- Na dwunasty kilometr, obywatele spalają PVC, otworzy się okno, osiągniemy zrównoważenie ostateczne.
Wzlecieli nad przetrzebione lasy, ujrzeli metropolie powiększone do tego stopnia, że krowom opłacało się jeździć na poranny wydój komunikacją wprost do działów mlecznych supermarketów, rozproszone oddziały obrony cywilnej atakowały sądy rejonowe, poczta polska włamywała się do domów i urzędów w poszukiwaniu abonamentu:
-- Wszystko fajnie, Szyszko, ale latanie z otwartym oknem na dwunastym kilometrze może się dla was źle skończyć.
-- Do tyłu zawsze wieje.
-- Brak wam staranności w pełnieniu obowiązków, nie możecie tego zakładać, zapomnieliście też mnie wylegitymować. Ja nie jestem żubr, tylko biskup drohiczyński.
-- A po co wam, księże biskupie, obwodnica?
-- Królestwo Niebieskie nie jest już tym, co było. Nawet w Rybniku jest teraz podziemie aborcyjne. Widzieliście tych tzw. oburzonych na Teatr Powszechny? Lepsza obwodnica na ziemi, niż Terlikowski i Lisicki w Królestwie Niebieskim.
-- A to dlaczego nie powiecie: pochwalony, tylko z rykiem się na człowieka rzucacie.
-- Głupiście, Szyszko, teraz jak mówię: pochwalony, to zaraz pytania, a kto pochwalony, a za co?
-- No to powiedzcie kto, że Trójca, że miłosierny i bezinteresowny, że w sumie, jakby nie było, król Polski.
-- Wiecie, co Szyszko, otwórzcie w chuj to okno.
-
2017/02/28 23:29:40

Poseł europejski Saryusz-Wolski odczuwał wiosenne zmęczenie bardziej, niż zwykle. Czy to z powodu rosyjskich machinacji, czy to z powodu świadomości, że pieniądze nie dają dostatecznie dużo szczęścia, w każdym razie nie w ścisłym tego słowa znaczeniu, czy to dlatego, że stan zapalny w jednym z kluczowych organów posła przeradzał się w niekontrolowany podział komórek, w każdym razie, przyszłość Europy zdawała mu się teraz mniej istotna, niż to, by udało się zdobyć rezerwację w Il Pasticcio. A jeśli miało się nie udać, to żeby kolejka nie była za długa. Domowe proseco, które obsługa podawała oczekującym, ostatnimi czasy przyprawiało europosła o delikatne kłucie w sercu, przedwczesną nieostrość widzenia, a wieczorem, wracało, jako zgaga i kaszel, na siłowni, do której chodził nie tyle dla kondycji, ile na rehabilitację, zleconą przez lekarza wiele lat temu. Można powiedzieć, choć oczywiście nie powinno się, że to właśnie pilne przestrzeganie zaleceń lekarskich przyczynić się miało do zguby jednego z przyzwoitszych ludzi niedawnej przeszłości.
W jeden z takich dni, kiedy wszystko traci znaczenie, podczas mozolnych ćwiczeń, poseł europejski uległ drobnej i niewinnej w sumie pokusie, na którą prasa francuska prychnęłaby z pogardą, ale jako że Wolski pochodził z zasranego kraju, poczuł się jak śmieć. Tydzień później, do jego stolika w Kanarku (Il Pasticcio, gdzie kręcili się asystenci i asystentki europosłów, nagle przestało wchodzić w grę) przysiadł się obywatel o ciastowatym pysku:
-- Que faisons-nous avec ces images putain?
Co znaczy, mniej więcej: No i coście w tej siłowni robili, obywatelu?
-- Mówię po rosyjsku.
-- Doskonale wiemy, że pan mówi, ale my nie mówimy, pański przyszły prezes nie znosi tego języka.
-- Nie każcie mi się wypowiadać o Krymie, każdy się zorientuje, że jestem szantażowany.
-- Pies jebał Krym, panie pośle, powie pan, że Trumpem nie powinno się straszyć Europejczyków.
-- Tylko tyle?
-- Oczywiście, że nie, pies jebał Trumpa, oczekujcie, pośle Saryusz-Wolski, dalszych instrukcji.
Blogi Polityczne
Najlepsze Blogi Polityczne